To kolejny sygnał, obrazujący zachodzącą przemianę w postrzeganiu najbliższej przyszłości przez inwestorów. Gorsze wiadomości zaczynają determinować wydarzenia na giełdach, dobre powodują niewielką reakcję. Jest jeszcze za wcześnie, by po 2 dniach spadków mówić o jakiejś wyraźnej tendencji, ale wystarcza to, by wzmóc ostrożność przy podejmowaniu decyzji.

U nas początkowy spadek niewiele wpływa na obraz rynku. WIG20 w dalszym ciągu znajduje się ponad listopadowym szczytem, wyznaczającym najbliższe wsparcie. Wypada on na wysokości 1241 pkt. Ale niepokojące były dwie nieudane próby przełamania oporu w postaci luki bessy z końca czerwca z górnym ograniczeniem przy 1257 pkt. To powinno w efekcie dać spadki lub konsolidację. Warto zauważyć, że na 60-min. MACD tworzy się negatywna dywergencja, która w ostatnim czasie dość skutecznie wyprzedza istotny zwrot na rynku.

Spory niepokój budzą ostatnie ruchy na giełdach Eurolandu. CAC przełamał linie dwumiesięcznych wzrostów, co powinno być wstępem do głębszej korekty. Powinna ona skutkować testem dolnego ramienia półtoramiesięcznego kanału zwyżkowego przy 3120 pkt. DAX ponownie odbił się od oporu w rejonie 3400 pkt. i nie zdołał nadal przebić linii tegorocznych spadków. Poniżej przyspieszonej linii wzrostów jest FTSE, choć do wybicia z półtoramiesięcznej konsolidacji jeszcze sporo brakuje.

Czy u nas w obliczu zagrożeń dla światowych giełd i sporych problemów na ostatnim etapie negocjacji z Unią może dojść do dalszych wzrostów? Jestem bardzo ostrożnie nastawiony co do przełamania bariery 1285 pkt., a to zawęża pole do dalszej zwyżki. Ale bez wątpienia średnioterminowo mamy trend wzrostowy i dopóki nie pojawią się mocne sygnały jego zakończenia próby wskazania pułapu zwyżek są w pewnym stopniu łapaniem szczytu. Tak, czy inaczej na pewne ostrzegawcze elementy warto zwrócić uwagę.