Chodzi szczególnie o wybicie w dół z dwumiesięcznego trendu bocznego na DAX-ie. Przedpołudniowa część notowań na niemieckim rynku przynosi co prawda wzrosty, ale nie ma powodów, by traktować je inaczej, jak ruch powrotny do przełamanego wsparcia. W dalszej perspektywie można spodziewać się osiągnięcia przynajmniej jesiennego dołka, ale uzasadnione jest oczekiwanie na jego przebicie. Na giełdach amerykańskich niewiele się wczoraj zmieniło, choć sytuacja wygląda trochę na drążenie skały przez wodę. Powolne ruchy w dół przybliżają na indeksach test średnioterminowych wsparć, a niepokojący jest wzrost obrotów na ostatnich spadkowych sesjach. Wczorajsze notowania miały podażowy charakter, bo za wyjątkiem początkowej fazy, przez resztę dnia indeksy podążały w dół.

U nas zniżki zatrzymały się wczoraj na poziomie 50% zniesienia jesiennego trendu wzrostowego, ale warto zauważyć, że odbicie z drugiej połowy sesji odbywało się przy niewielkich obrotach. To sugeruje, że było ono "zasługą" ustąpienia podaży, a nie wzrostu chęci do kupna akcji. Wydaje się, że ostatnie sesje tego roku będą uzależnione od aktywności inwestorów. Jeśli będzie ona duża, możliwe są dalsze spadki w kierunku 1135 pkt. Małe obroty będą sprzyjać utrzymaniu status quo. Krótkoterminowy opór znajduje się w strefie 1177-82 pkt. i w związku z ostatnią przeceną trudno liczyć na jej pokonanie na kolejnych sesjach.