Małe są też obroty, które nie przekroczyły jeszcze 70 mln zł. Widać, że brak jest wiary w możliwość utrwalenia zwyżek na światowych giełdach i chyba głównie dlatego mocniejszy popyt był dziś widoczny jedynie w początkowej fazie sesji. Jednocześnie nie można powiedzieć, by te notowania miały negatywny wydźwięk. Rynek osuwa się pod własnym ciężarem i wydaje się prawdopodobne, że gdyby na świecie wzrosty się przedłużyły to i my pójdziemy dalej w górę.

Główny problem jest w tym, by ocenić szanse na dalszą poprawę notowań na świecie. Wczorajsze sesje na głównych giełdach nie uprawniają do stwierdzenia, że zwyżki mogą się przeciągnąć także na dzień dzisiejszy. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak czekać na zamknięcie na WIG20, które więcej powie o najbliższej przyszłości. Zakończenie dnia nie wyżej niż 1111 pkt. będzie negatywnym sygnałem i zapowie powrót zniżek. Przełamanie tej wartości podtrzyma nadzieję na kontynuację zwyżek i dotarcie w okolice 1140 pkt.

Warto odnotować słabe zachowanie BZ WBK. Kurs banku od początku dnia traci na wartości, czemu towarzyszą znaczne obroty. Od strony technicznej możemy mówić o wybiciu z trzymiesięcznej formacji konsolidacji, którą od dołu ogranicza linia, prowadzona po dołkach z listopada i grudnia. Wnioskując z wysokości tej konsolidacji zasięg zniżek jest dość pokaźny i kurs jest raczej bliżej ich początku niż końca. Co więcej, w ten sposób BZ WBK otwiera sobie drogę do przyspieszenia zniżek. Teraz kluczowym wsparciem jest poziom wokół 64 zł, gdzie znajduje się 61,8% zniesienie wzrostów z drugiej połowy ub.r. Ciekawie wygląda negatywna dywergencja na tygodniowym MACD, która zapowiada odwrócenie trendu, rozpoczętego jeszcze w sierpniu 2001 r. W pesymistycznym wariancie trzeba się liczyć z osiągnięciem przez BZ WBK ceny 52 zł.