Uwaga inwestorów była w ostatnich dniach skupiona przede wszystkim na danych gospodarczych jakie napływały na rynek ze Stanów Zjednoczonych. Pozytywnie wypadły informacje o wielkości sprzedaży detalicznej oraz o napływie kapitału na amerykańskie rynki finansowe. Zawód sprawiły natomiast wiadomości o produkcji przemysłowej oraz nastrojach konsumentów.
Nieco więcej uwagi chcielibyśmy poświęcić optymistycznym informacjom mówiącym o przepływach kapitału zagranicznego na amerykańskie rynki finansowe. Okazuje się bowiem, że w lutym do Stanów napłynęło 83,4 mld USD. Jest to wprawdzie wartość mniejsza od styczniowej, jednak i tak bardzo wysoka. Warto tu zwrócić uwagę, że 37 mld USD napłynęło na rynek obligacji z czego zdecydowana większość tej kwoty była zainwestowana przez podmioty japońskie. Dane o napływie kapitału są szczególnie ważne w kontekście stale występującego deficytu handlowego. Dopóki napływ kapitału do USA pozostaje na tak wysokim poziomie jak w styczniu czy lutym to nie ma obaw o możliwości finansowania ciągle dużego deficytu handlowego. Przypomnijmy, że jego miesięczna wartość oscyluje nieco powyżej 40 mld USD. Trzeba jednak podkreślić, że informacje dotyczące przepływów kapitału mają charakter dość historyczny i dlatego bardzo często nie mają wpływu na rynek walutowy.
Bardzo ważną informacją dla przyszłego kształtowania się wartości amerykańskiej waluty były ostatnie dane o inflacji w USA. Okazało się, że w marcu indeks cen konsumpcyjnych wzrósł tam o 0,5% m/m, czyli znacząco bardziej niż oczekiwała większość analityków. Te informacje wywołały oczywiście wzmożone spekulacje na temat możliwości podwyżek stóp przez FED. Jeżeli uzyskamy potwierdzenie, że dane za marzec nie są jedynie jednorazowym "wyskokiem" to gra na podwyżkę stóp w USA będzie się stawała coraz większym wsparciem dla dolara.
Opracowano 16 kwietnia 2004.