Mimo nienajgorszych danych makroekonomicznych z USA (deficyt handlowy osiągnął w lipcu poziom 50,15 mld. USD wobec oczekiwanych 53 mld.) dolar uległ gwałtownemu osłabieniu. Na rynku bowiem emocje i pogłoski wzięły górę nad danymi gospodarczymi. Tuż przed otwarciem rynku w USA wśród inwestorów pojawiła się informacja, że z elektrowni atomowej w USA wydobywają się kłęby dymu. W obliczu rocznicy ataku na WTT i trzeciego stopnia zagrożenia atakiem terrorystycznym w USA inwestorzy zdecydowanie zaczęli zajmować długie pozycje w euro, funcie i franku szwajcarskim. W rezultacie nastąpiła dość znaczna przecena dolara wobec tych głównych walut.
Fundamentalną sprawą dla rynku pozostają jednak komentarze, które ukazały się w minionym tygodniu. Rynek zwrócił uwagę przede wszystkim na wystąpienie Alana Greenspana. Greenspan uważa, że wysokie ceny ropy nie zaszkodziły rozwojowi gospodarki USA, a zarówno inflacja jak i oczekiwania inflacyjne na przyszłość wyraźnie osłabły. Rynek odczytał te słowa jako zapowiedź, że Rezerwa Federalna nie będzie w sposób agresywny zacieśniać polityki pieniężnej i będzie trzymać się swojej maksymy stopniowego i miarowego podwyższania podstawowych stóp procentowych. Zdaniem niektórych analityków wypowiedzi szefa Fed oznaczają, że w listopadzie lub w grudniu amerykański bank centralny nie zdecyduje się na podwyżkę stóp proc. O ile wypowiedzi dotyczące inflacji były niekorzystne dla amerykańskiej waluty, to pozostała część wystąpienie stała w pozytywnym tonie. Przed komisją budżetową Izby Reprezentantów, Greenspan ocenił bowiem, że fundamenty amerykańskiej gospodarki pozostają mocne. Szef Fed zwrócił uwagę na rosnące inwestycje w biznesie i poziom produkcji przemysłowej, a także na szybsze tempo tworzenia nowych miejsc pracy w sierpniu. Stwierdził ponadto, że chociaż poprawa na rynku pracy w USA była nieco słabsza, to w ubiegłym miesiącu widać było już znaczący wzrost liczby zatrudnionych.