Kurs na dzisiejszej sesji po okresie weekendowej konsolidacji w przedziale 1,1750 - 1,1790 uformował nowe maksimum przechodząc przez ważny z technicznego punktu widzenia poziom 1,1800. Ekstremum odnotowane zostało na poziomie 1,1837. W pewnym stopniu, bo bez wyraźniej bezpośredniej reakcji rynku do umocnienie się euro do dolara przyczyniły się informacje o wysokości bilansu zagranicznego za wrzesień z Eurolandu. Nadwyżka w handlu w strefie euro wyniosła we wrześniu 1,4 mld euro, bez uwzględniania czynników sezonowych, wobec deficytu 2,2 mld euro w sierpniu - podał dzisiaj europejski urząd statystyczny Eurostat. Analitycy spodziewali się nadwyżki na poziomie 1 mld euro. Dodatkowo presja popytu podtrzymywana była w związku z podwyżkami cen na rynku ropy naftowej. Wartość baryłki crude zbliżyła się dzisiaj po południu do 58 dolarów, co oznacza wzrost o 1,4%. Na rynku coraz głośniej robi się wokół spekulacji stóp procentowych w Eurostrefie. To właśnie ten czynnik najprawdopodobniej w piątek pomógł niezdecydowanym bykom. O godzinie 16:00 jedno euro wyceniane było na 1,1822 dolara.
Z technicznego punktu widzenia przełamanie bariery oporu w rejonie figury 1,1800 ma szanse odtworzyć bykom drogę do kolejnych szczytów. Biorąc jednak pod uwagę aktualny obraz wskazań technicznych wydaje się, że atak na 1,1850 - 1,1860 poprzedzony może być niewielką korektą wynikająca z częściowej realizacji zysków. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1,1770.
RYNEK KRAJOWY
Początek tygodnia pokazał, że wraz ze względnym spokojem w sytuacji polityczno-ekonomicznej kraju (jeśli nie liczyć kilku ostatnich niefortunnych wypowiedzi nowej Pani Minister Finansów) na polskim rynku walutowym ponownie dominować zaczęły nastroje kreujące notowania międzynarodowe. Wskutek pierwszego od dłuższego czasu bardziej zauważalnego osłabienia się waluty amerykańskiej kurs na parze USD/PLN kontynuował dzisiaj systematyczne osuwanie się pokazując po południu nowe minima. O godzinie 15:30 za jednego dolara zgodnie z kursem międzybankowym zapłacić trzeba było 3,3580 złotego. Spokój w przypadku pary EUR/PLN przekładał się na utrzymanie się kursu w przedziale 3,9700 - 3,9800. Dzisiejszej równowagi pomiędzy popytem i podażą na złotego nie były w stanie zburzyć ani informacje z Ministerstwa Finansów o przeciętnym popycie na polskie papiery dłużne (na poniedziałkowym przetargu sprzedano roczne bony skarbowe o wartości 500 mln zł, czyli całą ofertę, popyt wyniósł 1.935,37 mln zł, średnia rentowność wyniosła 4,374%, a cena minimalna 9574,25 zł) oraz lakoniczne wypowiedzi premiera Kazimierza Marcinkiewicza odnośnie "Raportu Otwarcia" Centrum im. Adama Smitha. Zaskoczeniem dla inwestorów nie były również prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dotyczące sytuacji ekonomicznej w Polsce. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) szacuje, że wzrost PKB w Polsce wyniesie w 2005 r. 3 proc., a w 2006 r. 4 proc. W odniesieniu do poziomu stóp procentowych w Polsce uważa, że obecna wysokość jest właściwa ze względu na niepewność co do wpływu cen ropy na inflację oraz co do planów gospodarczych rządu.
Technika podpowiada obecnie, że na parze EUR/PLN kolejny, tym razem trwały powrót poniżej 3,9700 otworzy drogę do pierwszego ważnego wsparcia znajdującego się w rejonie 3,9500. W przypadku pary USD/PLN z związku z osłabieniem się dolara na świecie oczekiwać można pierwszego testu wskazywanego wcześniej wsparcia 3,3500.