Reklama

Czy deprecjacja złotego ma trwały charakter?

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Scenariusz wzrostów na rynku eurodolara zakończył się jak na razie na poziomie 1,2093. Ekstremum o takiej właśnie wartości odnotowane zostało podczas godzin handlu azjatyckiego. Odwrót od psychologicznego poziomu 1,2100 nastąpił najprawdopodobniej pod wpływem realizacji zysku oraz niejednoznacznych informacji makroekonomicznych z amerykańskiej gospodarki opublikowanych jeszcze w piątek popołudniu.

Publikacja: 06.03.2006 16:55

Zwolennicy silnego dolara rośli dzisiaj w siłę praktycznie z godziny na godzinę. Pod koniec sesji polskiej, o godzinie 16:00 jedno euro wyceniane było na 1,2020 dolara. Opublikowane dzisiaj dane makroekonomiczne pomimo, że były lepsze od oczekiwań specjalistów nie miały większego znaczenia dla notowań euro względem waluty amerykańskiej. Co więcej nie przełożyły się nawet w ustabilizowanie popytu i podaży na rynku eurodolara. Dolar odrabiając straty względem euro sprowadził kurs do poziomu 1,2008. Sprzedaż detaliczna w styczniu w Eurolandzie zgodnie z opublikowanym komunikatem wzrosła w ujęciu miesięcznym o 0,8 procent (prognoza +0,6 procent).

Sytuacja techniczna: dzisiejsza korekta ostatnich wzrostów na rynku eurodolara zakończyła pierwszą falę deprecjacji waluty amerykańskiej. Potwierdziły się zatem prezentowane we wcześniejszych komentarzach sygnały dobrej koniunktury dla zwolenników słabszego dolara. Wskazania sygnałów technicznych w horyzoncie intra day podpowiadają jednak, że niedźwiedzie mogą wkrótce ponownie znaleźć się w defensywie. Wyrysowana w piątek bariera obrony przed spadkami w rejonie 1,2010 - 1,2005 również i dzisiaj znalazła zastosowanie. Z punktu widzenia analizy technicznej utrzymanie się kursu powyżej tego miejsca charakterystycznego stać się może sygnałem do odnawiania długich pozycji. Obecnie więc można liczyć się z próbą kolejnego ataku na obszar figury 1,2100. Biorąc jednak pod uwagę dynamikę dzisiejszego ruchu oraz zakres spadków nie można wykluczyć, że do kolejnej realizacji zysków dojdzie już w rejonie 1,2060 - 1,2070, a figura 1,2100 nie zostanie osiągnięta.

RYNEK KRAJOWY

Poniedziałek na krajowym rynku walutowym przyniósł widoczną deprecjację złotego. Na parze EUR/PLN doszło do trwałego przejścia przez wskazywany wcześniej poziom psychologicznego oporu 3,8000. Pod koniec polskiej sesji za jedno euro zapłacić trzeba było 3,8256 złotego. Statystycznie rzecz biorąc jest to najwyższy poziom od 13 lutego bieżącego roku. Osłabianie się złotego względem dolara skutecznie hamowane było poprzez odrabiającego starty na rynku światowym zielonego. W rezultacie ekstremum na tej parze nie wniosło wiele do dotychczasowego obrazu, wyniosło bowiem 3,1850. Tracąca na wartości polska waluta nie była w stanie zaszkodzić wynikowi przeprowadzonego w dniu dzisiejszym przetargu rządowych bonów rocznych. Jak poinformowano w poniedziałkowym komunikacie Ministerstwo Finansów sprzedało wszystkie papiery o wartości 1 mld zł zostały sprzedane. Popyt na bony wyniósł 1.555,78 mln zł, średnia rentowność bonów rocznych wyniosła 3,788 proc., cena maksymalna 9.645,0 zł, średnia cena 9.631,16 zł, natomiast cena minimalna 9.627,21 zł.

O godzinie 16:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8225 złotego, a za jednego dolara 3,1810.

Reklama
Reklama

Sytuacja techniczna na rynku złotego: dzisiejsze osłabienie daje podstawy by sądzić, że przynajmniej na najbliższych kilka sesji powróciliśmy do słabszego złotego. Z uwagi na zmiany na rynku eurodolara mniej widoczne może to być na parze USD/PLN, gdzie przewaga popytu zmniejszyć się może znacząco w rejonie 3,1900 - 3,2000. Notowania złotego względem euro mają realne szanse, aby wkrótce wyjść powyżej 3,8300 - 3,8350.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama