Reklama

Kluczowy dzień dla rynków z udziałem dolara

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Wczorajsza sesja na rynku eurodolara była ewidentnym przykładem wojny nerwów i kreowania zachowań inwestorów pod wpływem wydźwięku danych makroekonomicznych zza oceanu. Zgodnie z założeniami kluczowym wydarzeniem w czwartek była informacja o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych oraz wartość indeksu ISM z sektora produkcyjnego ze Stanów Zjednoczonych.

Publikacja: 02.06.2006 10:00

Obie dane okazały się gorsze od publikowanych oczekiwań dając tym samym sygnał do powrotu na rynek słabszego dolara. Ekstremum odnotowane podczas godzin handlu azjatyckiego wyniosło 1,2828. Ruch w reakcji na dane wyniósł ponad 100 punktów. Widać, że rynek zaczyna być zmęczony widoczną od 11 maja konsolidacją, brak jest jednak na tyle silnych sygnałów, które byłyby w stanie trwale zmienić ten stan rzeczy. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2808 dolara.

Coraz bardziej interesująco dzieje w międzyczasie się na powiązanych z rynkiem walutowym, a szczególnie dolarem amerykańskim rynkach towarowych. Po wczorajszym lepszym od oczekiwań odczycie tygodniowych zmian zapasów paliw doszło do kolejnej silniejszej przeceny ropy naftowej. Kurs ropy z lipcowych kontraktów spadł w czwartek na NYMEX o 95 centów do 70,34 USD za baryłkę. Informacja ta jest o tyle optymistyczna, że pierwszy czerwca przez inwestorów odczytywany jest jako początek sezonu huraganów. Spadki cen surowców dotknęły również i tak "zmienną" ostatnio miedź. Spadek ceny tego metalu na giełdzie w Nowym Jorku o limit 20 centów - spowodował wstrzymanie handlu miedzią na kilkanaście minut. Rzeczniczka prasowa the New York Mercantile Exchange Inc. (NYMEX) podała, że giełda była zmuszona wstrzymać notowania na 16 minut, gdy cena metalu spadła w dostawach na lipiec o limit 20 centów do 3,424 USD za uncję.

Piątkowa sesja na rynku eurodolara to przede wszystkim oczekiwanie na kluczowy w tym tygodniu komunikat o miesięcznym raporcie z rynku pracy ze Stanów Zjednoczonych. Wiele wskazuje na to, że to ta dana może stać się na tyle silnym bodźcem, aby skutecznie wyrwać kurs euro do dolara z uśpienia. Rynek oczekuje niewielkiej poprawy najważniejszego w raporcie wskaźnika zmian zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. (ostatnio było 138 tys., a oczekuje się 170 tys.) Ze względu na to, że ostatni odczyt był bardzo zły nie można wykluczyć, że dzisiejszy będzie znacznie lepszy od prognoz. Tak przynajmniej to wynika z innych danych statystycznych.

Sytuacja techniczna eurodolara: niedźwiedzie zgodnie z oczekiwaniami bez wsparcia danych statystyczno-ekonomicznych nie były na tyle silne, aby nawet spróbować przetestować strategiczny poziom figury 1,2700. W rezultacie doszło do reaktywacji zwolenników długich pozycji i wzrostów kursu w okolice figury 1,2800. Analiza techniczna w dniu dzisiejszym będzie miała zastosowanie najprawdopodobniej jedynie do publikacji danych zza oceanu (godzina 14:30). Na chwilę obecną biorąc pod uwagę analizę intra day wyrysować można następujące miejsca charakterystyczne: 1,2830 - I opór; 1,2900 - opór będący jednocześnie sygnalną dalszych wzrostów; 1,2790 - I wsparcie; 1,2730 - wsparcie sugerujące atak na 1,2700. Usytuowanie wskaźników technicznych daje podstawy by sądzić, że przynajmniej do czasu podania do opinii publicznej miesięcznego raportu z rynku pracy na rynku eurodolara dominować będą niedźwiedzie.

RYNEK KRAJOWY

Reklama
Reklama

Piątek na krajowym rynku walutowym rozpoczął się tak jak kilka ostatnich sesji - od niewielkiego umocnienia polskiej waluty na większości krosów z jej udziałem. O godzinie 09:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9130 złotego, natomiast za jednego dolara 3,0550. Schemat pozostaje w związku z tym najprawdopodobniej utrzymany: złoty podczas pierwszej części sesji zyskuje, aby w ciągu następnych godzin systematycznie tracić na wartości. Na rynku panuje niepewność, co najwyraźniej widać w zmianach głównych warszawskich indeksów. Inwestorzy z dużą ostrożnością patrzą w kierunku warszawskiej giełdy. W dalszym ciągu bowiem jest tam silnie odczuwalne zagrożenie pogłębienia spadków. Złym sygnałem ze sfery finansów publicznych są próby ciągłego zwiększania wydatków, co w perspektywie najbliższych tygodni może unicestwić wcześniejsze założenia budżetowe.Sytuacja techniczna na rynku złotego: od kilku dni znajdujemy się w fazie "uśpienia" EUR/PLN - zgodnie ze wcześniejszymi założeniami jesteśmy nadal świadkami korekty ostatniej fali umocnienia złotego. Najbliższe godziny ze względu na poranny test wsparć na USD/PLN i EUR/PLN przynieść mogą systematyczny powrót do słabszego złotego. Najbliższymi oporami będącymi jednocześnie ograniczeniami trendu horyzontalnego widocznego od kilku sesji są odpowiednio: 3,0900 i 3,9500. Zagrożenie dalszej, silniejszej deprecjacji w dalszym ciągu jest jednak bardzo realne. Sygnały, które mogą "poruszyć" złotym mogą mieć obecnie dwa źródła: polska polityka z ukierunkowaniem na Ministerstwo Finansów oraz dynamiczne zmiany na światowym rynku walutowym. Jak na razie utrzymujący się na rynku światowym słaby dolar skutecznie powstrzymuje wyraźniejszą deprecjację polskiej waluty na krosie USD/PLN. Najbliższy opór wyrysować można na 3,1100 - 3,1200, a wsparcie na 3,0600. Możliwe w najbliższym czasie umocnienie dolara względem euro poniżej poziomu 1,2700 stać się może bezpośrednią przesłanką wzrostów powyżej 3,1300 złotych za jednego dolara.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama