W stosunku zatem do ostatniego szczytu możemy mówić o ponad 100 punktowej korekcie. Zwolennikom dolara sprzyja coraz mniej czynników. Po widocznym od piątku znacznym zredukowaniu się liczby optymistów co do dalszej podwyżki kosztu pieniądza zza oceanem wczoraj doszły również silne wzrosty na rynkach towarowych. Cena baryłki ropy z wrześniowych kontraktów drożała w poniedziałek na zamknięciu sesji na NYMEX o 3 proc. i wynosiła 76,98 USD. To skutek wiadomości o wstrzymaniu wydobycia na największym polu naftowym w USA z powodu wycieku z rurociągu. Najwyższy kurs zamknięcia wynosi 77,03 USD. Został osiągnięty 14 lipca. Tego samego dnia cena baryłki ropy doszła w czasie sesji do 77,95 USD. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 1,2823 dolara.
Pod kątem zapowiedzianych na dzisiaj danych makroekonomicznych przebieg dynamiki zmian cen w trakcie sesji najprawdopodobniej zbliżony będzie do tego, co widzieliśmy w poniedziałek. Dopiero w godzinach wieczornych - o 20.15, czyli wtedy kiedy Europejczycy mogą się już tylko przyglądać zmianom na rynku ogłoszony zostanie komunikat w sprawie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Obecnie główna stopa Fed wynosi 5,25 proc., po 17 podwyżkach od czerwca 2004 r., za każdym razem o 25 pkt. bazowych.
Sytuacja techniczna eurodolara: godziny sesji nocnej pokazały test wskazywanego wczoraj wsparcia w rejonie 1,2820. Półki co na rynku dominuje jeszcze nastrój sprzyjający korekcie, a potwierdzeniem tego jest nocny dołek w okolicach 1,2800. W związku z tym w ciągu najbliższych godzin nie można wykluczyć kolejnego ataku na psychologiczny obszar figury 1,2800. Układ wskaźników technicznych podpowiada jednak, że w miarę upływu czasu przewaga zwolenników silniejszego dolara powinna znacząco stopnieć. Utrzymanie się notowań w pierwszej części sesji w rejonie 1,2800 - 1,2830 może stanowić koniec korekty i początek odnawiania długich pozycji, dla których target znajduje się powyżej piątkowego szczytu 1,2908.
RYNEK KRAJOWY
Początek handlu na krajowym rynku walutowym potwierdził wczorajsze wskazania - wartość polskiej waluty ustabilizowała się. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 3,8630 złotego, a za dolara 3,0120. Można zatem powiedzieć, że po wczorajszej kolejnej fali aprecjacji złotego rynek, a właściwie tworzący go inwestorzy z większością planowanych transakcji "wkroczyli na boczny tor". Na rynku zaczyna robić się coraz bardziej płytko. Wszystko w oczekiwaniu na dzisiejszą decyzję FOMC w sprawie kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych. Można w związku z tym założyć, że dzisiejsza sesja na rynku złotego nie wniesie wiele nowego do dotychczasowego obrazu.