O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 1,2898 dolara. Większe zmiany zapowiadające również nerwowość na rynku walutowym widoczne były na rynkach towarowych, ze szczególnym wskazaniem na rynek złota. To tam właśnie pomimo jak się wydaje pozornego spokoju na większości krosów walutowych doszło do dynamicznych wzrostów ceny żółtego kruszcu. W ciągu ostatnich 24 godzin wartość uncji złota zdrożała o ponad 20 dolarów! Dla porównania: podczas zamieszania związanego z reakcją rynku na wtorkowa decyzję Fed w sprawie stóp procentowych zmiany wyniosły nie całe 14 dolarów. Na dzisiejszym otwarciu wartość tego kruszcu wyceniana była na 651,20 dolarów. Idąc zatem śladem tzw. rynków wyprzedzających wskazać można, że liczba zwolenników waluty amerykańskiej znacznie się skurczyła w ciągu ostatnich dni. Przyszłość notowań zielonego zgodnie z wtorkowym komunikatem Zarządu Rezerwy Federalnej leży w publikowanych danych makroekonomicznych. I właśnie ze względu na ten czynnik czwartek przynieść może kolejną falę zamieszania. Na dzisiaj bowiem zapowiedziane zostały dwa bardzo ważne dla amerykańskiej gospodarki komunikaty. Pierwszy, który podany zostanie do widomości publicznej jeszcze na polskiej sesji odnosić się będzie do wyniku czerwcowego bilansu handlu zagranicznego. Drugi, zapowiedziany na godzinę 20:00 czasu polskiego pokaże najnowszy (lipcowy) odczyt deficytu handlowego największej światowej gospodarki. Trochę w cieniu tych ważnych informacji, lecz nie bez znaczenia dla rynków pozostaje informacja na temat ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych - również zza oceanu. Generalizując stwierdzić można, że prognozy dla dzisiejszych danych nie zapowiadają znacznego odchylenia od tego, co opublikowane zostało ostatnio. Jest to w związku z tym optymistyczny sygnał dla zwolenników dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: wczoraj po południu po zgodnym z oczekiwaniami nieudanym ataku na figurę 1,2900 weszliśmy w obszar wąskiej konsolidacji. Kolejny, poranny atak na techniczny i psychologiczny opór 1,2900 pokazuje tkwiący w bykach jeszcze dość duży potencjał. Hamulcem jednak do dalszych zdecydowanych działań dla tej grupy inwestorów są z pewnością zapowiedziane na dzisiaj bardzo ważne dane makroekonomiczne zza oceanu. Do czasu ich publikacji trudno w związku z tym oczekiwać trwałego potwierdzenie kierunku. Wskazania techniczne intra day jako poziomy sygnale pokazują: 1,2920 - potwierdzanie wzrostów, 1,2850 - potwierdzenie rozwinięcia silniejszej korekty.
RYNEK KRAJOWY
Nocna sesja na krajowym rynku walutowym po raz pierwszy w tym tygodniu przyniosła znaczące zmiany. Złoty po trzydniowym odpoczynku ponownie zyskał na wartości względem głównych walut. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 3,8500 złotego, a za dolara 2,9860. Brak ważniejszych doniesień z polskiej gospodarki pozwala sądzić, że obecne zmiany są głównie wynikiem sentymentu panującego na światowym rynku. Podane wczoraj do opinii publicznej optymistyczne informacje o spadającym bezrobociu z pewnością pomagają, lecz wydźwięk ich ma jedynie charakter pomocniczy. Inwestorzy wiedzą doskonale, że poprawa na rynku pracy w ostatnim okresie to głównie czynnik sezonowy i migracja zarobkowa. Trudno w związku z tym mówić jeszcze o trwałej, widocznej poprawie sytuacji w tym segmencie.
Sytuacja techniczna: na parze EUR/PLN pomimo pogłębienia w ciągu ostatnich godzin dołków nadal znajdujemy się w obszarze silnych, technicznych wsparć: 3,8500 - 3,8650. W dalszym ciągu zatem możliwość wykształcenia się korekty technicznej jest możliwa. Z uwagi jednak na widoczny jeszcze potencjał do umacniania złotego nie można wykluczyć próby krótkotrwałego naruszenia tego strategicznego miejsca. Najbliższym oporem jest w dalszym ciągu rejon 3,8850 - 3,8900.