O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2855 dolara. Jedyną informacją, która de facto przeszła bez echa przez rynki był komunikat na temat cen produkcji sprzedanej w Eurostrefie. Zgodnie z odczytem europejskiego urzędu statystycznego Eurostat indeks ten wzrósł w lipcu o 0,6 proc., licząc miesiąc do miesiąca, a rok do roku wzrósł o 5,9 proc. Analitycy spodziewali się wzrostu PPI miesiąc do miesiąca o 0,5 proc., a rok do roku wzrostu o 5,8 proc. Spokojnie było również na rynkach towarowych, gdzie cen złota powróciła do wyższych rejonów. Za jedną uncję w drugiej części pierwszej w tym tygodniu sesji trzeba było zapłacić prawie 627 dolarów. W stosunku zatem do dołka z 29 sierpnia jest to odchylenie rzędu ponad 18 dolarów! Znacznie ciekawsza sytuacja widoczna jest na rynku drugiego strategicznego surowca - ropy naftowej. Tutaj cena systematycznie spada i jak na razie nie widać końca tego ruchu. Co więcej po przełamaniu psychologicznego poziomu 70 dolarów za baryłkę mówić można o możliwości uformowania się następnej fali spadkowej. Scenariusz taki zdają się potwierdzać napływające informacje. Jak podają agencje w USA słabnie popyt na benzynę, a na dodatek może dojść do rozwiązania konfliktu ONZ-Iran bez uszczerbku dla dostaw irańskiej ropy. W niedzielę sekretarz generalny ONZ Kofi Annan powiedział, że Iran chce negocjować w sprawie sporu dotyczącego jego programu wzbogacania uranu. Teoretycznie nie ma więc przesłanek ograniczających dalsze spadki cen tego surowca.
Sytuacja techniczna eurodolara: pomimo kluczowych danych opublikowanych w zeszłym tygodniu sytuacja na tej parze praktycznie się nie zmieniła. Powróciliśmy w rejon zacieśniającej się konsolidacji. Biorąc pod uwagę obraz intra day, rejon 1,2860 - 1,2870 wskazać można jako pierwszy istotny opór. Najbliższe wsparcie to 1,2835. Wskaźniki stoją obecnie raczej po stronie zwolenników mocniejszego dolara. Tak więc nie można wykluczyć, że najbliższe godziny przyniosą kolejny test niższych rejonów nie rozstrzygając jednocześnie o docelowym kierunku. Zanegowaniem takiego scenariusza byłoby trwałe wyjście powyżej 1,2870.
RYNEK KRAJOWY
Po piątkowych zawirowaniach na rynku złotego i spadku jego wartości na większości krosów początek tygodnia przyniósł częściowe odrobienie strat. O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9710 złotego, a za jednego dolara 3,0885. Optymizm wśród inwestorów zainteresowanych polską walutą wzbudzać może przede wszystkim sytuacja na warszawskim parkiecie. Główne indeksy Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, w tym WIG20 po raz pierwszy od ponad dwóch tygodni pokazały dynamiczny ruch w kierunku północnym WIG20 jak się wydaje na trwale opuścił psychologiczny obszar 3000 punktów. Technika podpowiada w tym przypadku, że potwierdzeniem rozwinięcia wzrostów będzie przejście przez poziom 3080 punktów.
Sytuacja techniczna: w przypadku pary USD/PLN weszliśmy w obszar pomiędzy wsparciem umiejscowionym w rejonie 3,0700 - 3,0750 (o którym pisałem kilkakrotnie wcześniej) i oporem testowanym w piątek 3,1050 - 3,1100. Determinantą dalszych zmian dla tej pary w dalszym ciągu pozostaje sentyment na rynku światowym. Wskazania techniczne nadal sprzyjają umocnieniu się złotego. Na parze EUR/PLN bardzo silnie bronią się opory w rejonie 3,9700 - 3,9750. Kolejny nieudany atak na ten obszar ma szanse przynieść pierwsze bardziej zauważalne zwiększenie popytu na złotego kosztem wspólnej waluty europejskiej. Potwierdzeniem aprecjacji na tym rynku byłoby osunięcie się notowań poniżej 3,9580.