Reklama

TMS: Złoty może być słabszy w kolejnych dniach

Rynek krajowy: Od kilku dni widoczna była pewna słabość złotego, będąca efektem podobnego zachowania się walut naszego regionu. Inwestorzy zagraniczni przystąpili do realizacji zysków, co widoczne było po zachowaniu się węgierskiego forinta i obu koron (czeskiej i słowackiej). Dzisiaj rano złoty był jednak stabilny - o godz. 9:53 za jedno euro płacono 3,8330 zł, a za dolara 2,9980 zł.

Publikacja: 09.11.2006 09:21

Naszym zdaniem można spodziewać się jednak kontynuacji osłabienia -odpowiednio do 3,8550 zł na euro i 3,02 zł na dolarze. Wsparcia można umiejscowić odpowiednio na poziomach 3,83 zł i 2,9950 zł.

Impulsem do osłabienia się walut wschodzących może być zachowanie się amerykańskiego dolara, który ma szanse umocnić się w najbliższych dniach. "Jastrzębie" sygnały, które napływały ostatnio ze strony niektórych członków FED sprawiły, że uczestnicy rynku stali się dosyć podzieleni, jeżeli chodzi o przyszłe działania tamtejszego banku centralnego. Niemal połowa ankietowanych przez agencję Reutera przedstawicieli największych banków centralnych świata spodziewa się ich obniżki w perspektywie najbliższego półrocza, podczas gdy druga połowa nie wyklucza ich podwyżki.

Kierunku rynku na pewno nie wskaże zachowanie się papierów dłużnych, gdzie od kilku dni widoczna jest stabilizacja z lekką przewagą spadków rentowności. Nie zdołały jej zmienić nawet wyniki wczorajszego przetargu, podczas którego resort finansów zaakceptował tylko oferty na obligacje WZ0911 o wartości 2,3 mld zł, odrzucając te złożone na obligacje IZ0816. Większego wrażenia na inwestorach nie zrobiła także wypowiedź Mariana Nogi z Rady Polityki Pieniężnej, który po raz kolejny powtórzył, że powinno się prewencyjnie podnieść stopy procentowe, aby bronić celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. Tyle, że jego zdaniem maksymalna skala podwyżek w przyszłym roku może wynieść 50 p.b. i to jeszcze podczas I kwartału, co nieco odbiega od oczekiwań rynku odzwierciedlanych w wycenach kontraktów FRA. Odnosząc się do kandydatury prof. Grzelońskiej na stanowisko szefa NBP, przyznał on, że może być ona dobrze odebrana przez rynki.

"Gołębie" nastawienie nadal podtrzymywane jest przez przedstawicieli resortu finansów, co jednak szczególnie nie dziwi biorąc pod uwagę ich wypowiedzi na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Dzisiaj rano wiceminister Piotr Soroczyński powtórzył, że nie ma "palącej potrzeby" do podejmowania decyzji o podwyżkach stóp procentowych. Odnosząc się do kursu złotego nie wykluczył on jego dalszego umocnienia do poziomu 3,70 zł za euro z racji dobrych fundamentów gospodarczych. Dodajmy, ze delikatnej aprecjacji złotego w 2007 r. oczekuje także wicepremier Zyta Gilowska.

Dzisiaj inwestorzy nie otrzymają żadnych istotnych publikacji danych makroekonomicznych. Z uwagą będą, zatem śledzone informacje z rynków naszego regionu, a wpływ na złotego będzie mieć także zachowanie eurodolara na rynkach światowych.

Reklama
Reklama

Rynek międzynarodowy:

Wygrana Demokratów w obu izbach amerykańskiego Kongresu nie wstrząsnęła zbytnio rynkami finansowymi, mimo, że jeszcze kilka dni wcześniej można było odnieść wrażenie, że inwestorzy są bardziej przywiązani do Republikanów. Teorię politycznego pata, którą lansowano jeszcze wczoraj rano, kiedy nie było wiadomo jak potoczy się sytuacja w Senacie, zastąpiono dzisiaj optymistycznymi ocenami działań Demokratów w kwestii ograniczenia deficytu budżetowego za prezydentury Billa Clintona. Przypomnijmy, że na zakończenie jego kadencji w 2000 r. Stany Zjednoczone miały 236 mld USD nadwyżki, wobec 164 mld USD deficytu w 1995 r., kiedy to w 1994 r. Demokraci obejmowali władzę w Kongresie. Nie można także wykluczyć, że dojdzie do zaostrzenia polityki wobec Chin, gdyż to właśnie ci senatorowie byli autorami ustawy zmierzającej do nałożenia sporych ceł importowych na chińskie towary będącej odpowiedzią wobec braku wyraźniejszych działań odnośnie działań w kwestii rewaluacji kursu tamtejszego juana, który w dużej mierze jest "odpowiedzialny" za rekordowe nadwyżki handlowe Państwa Środka i spory deficyt Stanów Zjednoczonych. Tymczasem najnowsze dane za wrzesień poznamy dzisiaj o godz. 14:30. Oczekuje się nieznacznej poprawy (spadku do 66 mld USD z 69,86 mld USD w sierpniu), co jest wynikiem spadku cen ropy na rynkach światowych.Drugim wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie decyzja Banku Anglii, która zostanie ogłoszona o godz. 13:00. Uczestnicy rynku spodziewają się podwyżki stóp procentowych do poziomu 5,00 proc. z 4,75 proc. obecnie. Oczywiście kluczowe będzie uzasadnienie tej decyzji, które da odpowiedź, czy można będzie oczekiwać kontynuacji restrykcyjnej polityki w przyszłości. Pewien wpływ na rynek mogą mieć także "jastrzębie" wypowiedzi szefa ECB, które znalazły się w dzisiejszym wydaniu dziennika "Financial Times". Jean-Claude Trichet przyznał, że dalsze podwyżki mogą być konieczne, aby ograniczyć obserwowany wzrost podaży pieniądza.

Wydaje się jednak, że zwyżki funta i euro i tym samym słabość dolara, powinny być ograniczone. Dzisiaj rano kurs EUR/USD wynosił 1,2785, a GBP/USD 1,9072. Oporem w przypadku EUR/USD powinny być już okolice 1,2810. Tym samym najbardziej prawdopodobnym na dzisiaj scenariuszem są wahania w przedziale 1,2750-1,2810. To nie zmienia jednak koncepcji możliwych spadków EUR/USD w kolejnych dniach.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama