Wydarzeniem wczorajszego dnia był być może fakt wyznaczenia rekordu na
rynku terminowym. Być może było to wydarzenie dla części polskich graczy.
Reszta świata zapewne nawet tego nie zauważyła. Za to wszyscy skupiali się
na opublikowanej wczoraj treści protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC.
To co wyczytano z tego dokumentu pewnie postawiło kilku optymistów do
pionu. Wiemy już dlaczego po ostatnim posiedzeniu komitetu otwartego rynku
dokonano zmian w treści komunikatu. Wcześniej było to odebrane przez rynek
jako sygnał, że cięcie stóp procentowych w USA jest możliwe jeszcze w I
poł 2007 roku. Liczono procenty szans, że stopy spadną na czerwcowym
posiedzeniu. Teraz już pewnie niewielu będzie wierzyć, że taki ruch się
dokona. Okazuje się, że zmiana "wordingu" wynikała z chęci uzyskania przez
FOMC większej elastyczności przy podejmowaniu decyzji. W ocenie członków
komitetu obniżka stóp jest równie prawdopodobna jak ich podwyżka. FOMC
jest świadom problemów na rynku nieruchomości, jest świadom zagrożenia
związanego z kredytami hipotecznymi, jest także świadom spowolnienia w
przemyśle i awersji do inwestycji, ale najważniejsze jest to, że jest cały
czas świadom, że inflacja nie spada i nie daje pola manewru do pomocy przy
wykorzystaniu narzędzi polityki pieniężnej. Tu cały czas istnieje ryzyko
przyspieszenia procesów wzrostu cen i podwyżka stóp wcale nie jest
wykluczona.
Taka wymowa protokołu oczywiście nie spodobała się inwestorom i mamy tego
efekt w postaci spadku indeksów. Jasnym jest, że nie tylko wymowa
protokołu była tu czynnikiem sprzyjającym przecenie. Spadek wartości
indeksów to także efekt braku w ostatnich dniach większej korekty. Średnia
przemysłowa wczorajszym spadkiem przerwała ciąg ośmiu sesji wzrostu. Mimo
wszystko trzeba stwierdzić, że skala przeceny nie była zbyt duża dj.gif
Nasdaq.gif SP500.gif Z trzydziestki "przemysłowej" słabo sobie radziły
papiery Citigroup. Wczoraj oficjalnie pojawiła się informacja, że spółka
ma zamiar zredukować wielkość zatrudnienia oraz ciąć koszty poprzez zmianę
lokalizacji części oddziałów. Tu wkraczamy na nasze podwórko, bo okazuje
się, że spora grupa etatów, które do tej pory były umiejscowione w
Londynie zostanie przeniesiona właśnie do Polski. Ma to być jeden z
elementów walki z kosztami zatrudnienia. Spadały także ceny GM i Wal-Martu.
Inną wiadomością tego dnia była rewizja w dół prognoz wzrostu globalnego
dokonana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. IMF oczekuje obecnie
wzrostu gospodarczego na świecie na poziomie 4,9%. Silną stroną globalnej
gospodarki mają być kraje europejskie, Japonia i Chiny. Słabszy wzrost
prognozowany jest w USA za sprawą problemów na tamtejszym rynku
nieruchomości. Obecnie ocenia się, że PKB w USA wzrośnie w tym roku o
2,2%. Nadal jednym z głównych zagrożeń dla gospodarki światowej uważa się
wzrost ceny ropy naftowej, a więc i ryzyko wzrostu cen. Realnym
zagrożeniem uznaje się także podejmowane próby poszerzenia obrony rynków
wewnętrznych przed konkurencją światową.
W notowaniach posesyjnych graczom nie udało się poprawić nastrojów.
Wskaźnik AHI zakończył kwotowania spadkiem o 0,2%. Obecnie kontrakty w USA
utrzymują ten niski poziom. Słabe nastroje po sesji to nie tylko wynik
samej sesji, ale także informacji, jakie pojawiły się na rynku. Spółka
Research In Motion straciła ponad 6%. Co ciekawe, wstępne wyniki spółki
okazały się zgodne z oficjalnymi oczekiwaniami. Inwestorom nie spodobały
się prognozy. Te też były zgodne z oficjalnymi prognozami analityków, ale
ostatnio spółka sporo zyskała zaliczając rekordy notowań na oczekiwaniach,
że ie
prują w górę. Jen zatrzymał swój ostatni trend osłabienia i trzeba się
liczyć z możliwością choćby czasowego umocnienia, co z pewnością wpłynie
na poziom złotego, a także na poziom notowań na warszawskim parkiecie.
Warunki startowe nie są dogodne do ponownego ataku na szczyty, ale czy w
ogóle ostatnio mieliśmy do czynienia z atakiem? Ten ślamazarny wzrost
takim nazwać nie można. Rekordy zdają się być tylko faktem statystycznym,
bo poziom emocji odpowiada emocjom towarzyszącym imprezie u cioci.
W trakcie dania poznamy liczbę nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
oraz dynamikę cen importu i eksportu. Jak zwykle, te pierwsze są
ważniejsze, bo mogą mieć wpływ na procesy inflacyjne. Najważniejsze dane
mamy jednak dopiero jutro. W USA pojawi się wartość PPI, a my poznamy
polską inflację. Dzisiejsza sesja zapowiada się na korektę, ale nie sądzę,
by był to tak silny spadek, by wygenerować jakiekolwiek sygnały słabości
rynku. Zaczniemy nieco pod wczorajszym zamknięciem i trwać będzie walka.
Prawdopodobnie dość nudna.