Reklama

Krajobraz po zmianach w KSH

Patrząc z perspektywy teoretyka i praktyka zarządzania, próbuję sobie wyobrazić zmiany w funkcjonowaniu i efektywności rad nadzorczych pod nowymi przepisami. Czy nowe przepisy dotyczące rad są złe? Same w sobie nie, co nie znaczy, że nie ma problemu.
Dr Michał Rogatko, członek rady nadzorczej SEG, członek Stowarzyszenia Niezależnych Członków Rad Nad

Dr Michał Rogatko, członek rady nadzorczej SEG, członek Stowarzyszenia Niezależnych Członków Rad Nadzorczych, wykładowca Wydziału Zarządzania UW

Foto: materiały prasowe

Rady nadzorcze pojawiły się we Francji w połowie XIX wieku. Zauważono, że w spółkach zaczęli pojawiać się akcjonariusze bez przygotowania biznesowego, a ich rozczarowanie oznaczałoby odpływ kapitału. Dlatego powstały rady składające się z tych akcjonariuszy, którzy mieli odpowiednie kompetencje i tacy zostawali powołani do reprezentowania interesu ogółu akcjonariuszy. To ważne sformułowanie: interes ogółu akcjonariuszy. We Francji rady nadzorcze praktycznie zanikły, ale przetrwały w Niemczech i znalazły się w Handelsgesetzbuch z 1897 roku. Na podstawie tego dokumentu zbudowano model nadzoru korporacyjnego w odrodzonej Polsce. Rady nadzorcze pojawiły się najpierw w oddzielnej ustawie, a finalnie w Kodeksie handlowym z roku 1934. Następnie kilka lat pokoju, wojna, po niej Polska Ludowa, przemiany ustrojowe, a te same przepisy dotyczące spółek przetrwały aż do 2000 roku, kiedy to w nieco unowocześnionej szacie językowej zostały przepisane do KSH. Ponad 100 lat minęło szybko, a XIX-wieczne w swej logice i tradycji rady nadzorcze w Polsce nadal próbują „wzmocnić swoją pozycję”.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama