Mimo dużych nadziei pokładanych przez zachodnich inwestorów w rosyjskich spółkach internetowych, jak na razie tragiczny stan starej gospodarki nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł nowym przedsięwzięciom, pisze Economist Intelligence Unit (EIU). Większość prognoz wzrostu ilości użytkowników oraz rozwoju e-commerce w Rosji wskazuje, że rynek ten ma na pewno spory potencjał. Na przykład Dom inwestycyjny Brunswick Warburg przewiduje, że do roku 2003, ilość użytkowników Internetu w Rosji wzrośnie z obecnych 2,2 mln do 15,1 mln (10,5% ludności), i że w ciągu trzech lat wartość transakcji B2B i B2C osiągnie 5,2 mld dolarów. Strumień gotówki płynący w stronę rosyjskich spółek internetowych potwierdza tendencje wzrostowe. Pierwszą znaczącą inwestycją zachodnią w rosyjski Internet był zakup 51% akcji spółki Ozon, księgarni internetowej z St. Petersburga przez United Financial Group za 1,8 mln dolarów. Inną znaczącą inwestycją jest wspólna amerykańsko rosyjska spółka joint venture z udziałem Andersen Group, która pozyskała 350 mln dolarów na rozbudowę własnej szybkiej sieci dostępowej i kablowej w Moskwie. Inwestycje te nie oznaczają jednak, że w najbliższym czasie Rosję czeka internetowy boom. Niezależnie od ich rzeczywistej liczby, większość użytkowników sieci to studenci, nie posiadający znaczących dochodów ani kart kredytowych, w większości skoncentrowani w Moskwie i w St. Petersburgu. Wprawdzie sprzedaż niektórych z istniejących sklepów internetowych notuje wysoką dynamikę wzrostu, ale duża część ich przychodów - w wypadku księgarni Ozon sięgająca 60% - pochodzi spoza Rosji. Ponadto, w Rosji nie uchwalono jeszcze przepisów o podpisie elektronicznym, a zabezpieczenia praw autorskich i handlowych w praktyce nie istnieją. W rankingu dostosowania przepisów prawnych i infrastruktury do e-commerce publikowanym przez Economist Intelligence Unit, Rosja zajmuje 44 miejsce spośród 60 krajów analizowanych przez EIU (Polska, Czechy i Węgry zajmują odpowiednio 28, 29 i 30 miejsce).