Lukę po dotcomach wypełnią firmy off-line

Amerykańskie stacje radiowe i telewizyjne oraz firmy reklamowe odczują panującą od jakiegoś już czasu dekoniunkturę na rynku dotcomów. Informacja o kolejnym zam-knięciu internetowej spółki wzmaga troskę o wyniki finansowe uzależnionego od wpływów z reklamy spółek nowej ekonomii medium.Ogłoszenie planów zamknięcia zależnego od Priceline.com WebHouse Club (patrz ?W sieci?) zaowocowało ponad 30-proc. spadkiem ceny walorów tej spółki na piątkowej sesji. Gdy rynek obniża swoje wyceny spółki starają się oszczędniej gospodarzyć. Redukują zatrudnienie i budżety przeznaczone na kampanie reklamowe.Sytuacja ta dotyczy nie tylko Priceline.com. Niewielkie agencje reklamowe, specjalizujące się ostatnio w świadczeniu usług dla dotcomów, odczują zmiany na własnej skórze. Eksperci uważają, że spadną także wpływy z reklam radiostacji i telewizji. Media te korzystały z powiększającego się ciągle tłumu internetowych spółek. W 1998 r. ich wpływy z tytułu sprzedaży czasu reklamowego wchodzącym na rynek dotcomom wyniosły 230 mln USD, rok później ? policzył w swoim badaniu Global Entertainment & Media Outlook PricewaterhouseCoopers ? suma ta wzrosła do 1,5 mld USD. Rok 2000 nie będzie jednak tak owocny. Dotcomy wciąż wprawdzie reklamują się w off-linowych mediach, ale nie tak chętnie, jak rok wcześniej, zawierają długoterminowe ? na przykład roczne ? kontrakty.Analitycy uspokajają jednak, że powstały po nakładach ze strony internetowych spółek krótkoterminowe przerwy w ciągłości kontraktów zostaną szybko uzupełnione. Lukę wypełnią tradycyjne spółki. ? Nie będziemy obserwować spadku dynamiki wzrostu reklamowego tortu, ale raczej jego powrót do normalnego poziomu ? powiedział Reutersowi Jim Nail, główny analityk w Forrester Research. ? Zeszłoroczne wyniki to anomalia ? dodał.Specjaliści, tacy na przykład, jak Brian Goodall, prezes nowojorskiej agencji reklamowej Hampel Stefanides, twierdzą, że kryzys w większym stopniu ? jeśli w ogóle ? odczuć mogą stacje radiowe. Na przełomie 1999 i 2000 r. w niektórych częściach USA cały czas reklamowy niektórych z nich wykupiły właśnie internetowe start-upy.

Kolumnę przygotowujeurszula zielińska