Wbrew wcześniejszym nadziejom na stabilizację, mijający tydzień giełdowy nie był zbyt dobry dla inwestorów z uwagi na silne uzależnienie od Nasdaq. Analitycy są zdania, że możliwa jest poprawa koniunktury na kolejnych sesjach.Zgodnie z przewidywaniami obserwatorów rynku, tydzień na warszawskiej giełdzie rozpoczął się od wzrostów. Bardzo duży optymizm, widoczny na poniedziałkowej sesji, wywołany został piątkowym, ponad 5-proc. wzrostem indeksu Nasdaq. Jednak, po porannym mocnym wzroście, w trakcie notowań nastąpiło wyhamowanie i cofnięcie popytu. Analitycy nadal podtrzymywali jednak opinię, że była to chwilowa korekta, gdyż rynek wydawał się bardzo silny. Wbrew ich prognozom, po spadkach na początku wtorkowej sesji, rynek nie odbił już w górę. W rezultacie, na zamknięcie wtorkowej sesji WIG 20 spadł o 1,4 proc., do 1.665,4 pkt. W środę i czwartek spadki pogłębiły się. Główną ich przyczyną były informacje zza oceanu o mocnej zniżce na amerykańskiej giełdzie. W efekcie, w ciągu ostatnich pięciu sesji WIG 20 stracił 3 proc. i w piątek wyniósł 1.626,3 pkt. WIG, po zniżce o 2,5 proc., wyniósł 16.347,1 pkt. TechWIG spadł o 7,3 proc. do 1.237,4 pkt. Zdaniem analityków, powodem nerwowej sytuacji na rynku Nasdaq były informacje o PKB w USA. Jedna z interpretacji tych danych mówi, że nie potwierdza się teza o możliwym twardym lądowaniu amerykańskiej gospodarki, lecz oznacza to, że nie można oczekiwać rozluźnienia polityki pieniężnej i obniżenia stóp procentowych w USA. Nerwowe zachowania amerykańskich inwestorów znalazły zatem odbicie na naszej giełdzie. Na GPW cały rynek został pociągnięty w dół przez spadki kursów akcji spółek sektora IT, które w czwartek zniżkowały przeważnie o około 7 proc. Zdaniem obserwatorów, obecnie na warszawskim rynku trwa wyprzedaż akcji przez inwestorów zagranicznych. Kupują je krajowe fundusze. Nie wiadomo jednak, jak długo starczy im determinacji na kontynuowanie zakupów, gdyż skala wyprzedaży jest dosyć duża. Analitycy podkreślają, że nerwowość za granicą jest bardzo duża i obecna tendencja do pozbywania się akcji przez zagranicznych inwestorów może się jeszcze zwiększyć, jeżeli nie uspokoi się sytuacja na amerykańskiej giełdzie. Ich zdaniem, sytuacji na warszawskim parkiecie nie polepsza fakt, że bardzo mało jest korzystnych informacji z samych spółek. Analitycy sądzą, że szansą na wzrost akcji mogłoby być wybranie Leszka Balcerowicza na prezesa NBP. Według niektórych analityków, spadki na naszej giełdzie, oprócz silnego związku z zachowaniem amerykańskiego rynku Nasdaq, wywołane są również tym, że inwestorzy zaczynają dochodzić do wniosku, iż być może ten sektor nie będzie uczestniczył w efekcie stycznia i dlatego sprzedają akcje już teraz.(PAP)