Wielu polskim firmom leasingowym w minionym roku zajrzało w oczy widmo bankructwa. Sytuacja ta nie poprawi się szybko. Paradoksalnie, proces ten może jednak okazać się korzystny dla całego rynku leasingowego, gdyż pozostaną na nim spółki najbardziej wiarygodne dla banków i klientów. I jak widać z czynionych starań, wiele z nich zamierza działać dalej już z inwestorem strategicznym.W opinii analityków, podstawowy problem spółek leasingowych polega na stosowaniu odmiennych standardów raportowania, co sprawia trudności w ocenie tych firm i pomimo wykazywania dobrych wyników w rzeczywistości ich sytuacja może być zła. Banki, nie chcąc nadmiernie ryzykować, zaostrzyły więc kryteria przy udzielaniu kredytów firmom leasingowym. Rozwiązaniem problemu jest prowadzenie przez te spółki rachunkowości zgodnej z standardami międzynarodowymi.Opinię tę podziela Piotr Kaczmarek, wiceprezes EFL. ? W przyszłym roku zacznie obowiązywać ustawa o rachunkowości zgodna ze standardami międzynarodowymi. Wówczas może się okazać, że część firm wykaże kapitały ujemne. To będzie przyczyna kolejnej fali upadków ? stwierdził. Najsłabsze firmy wykruszą się już w tym roku, w efekcie kłopotów z dostępem do źródeł finansowania.Problemy tzw. niezależnych spółek leasingowych, czyli nie związanych kapitałowo z bankami lub koncernami samochodowymi, zaczęły się w zeszłym roku. Jednym z powodów trudności w pozyskaniu środków na finansowanie działalności było wysokie straty gdańskiej spółki BG Leasing, paradoksalnie związanej z tak silną instytucją, jaką jest BIG-BG. Wiele banków musiało wówczas utworzyć wysokie rezerwy na kredyty udzielone tej firmie. Spółka winna jest bankom ok. 250 mln zł. Po tym zdarzeniu banki zaczęły stosować bardziej restrykcyjne procedury przy udzielaniu kredytów. Od końca maja 2000 r. w BG Leasing trwa postępowanie układowe. Od początku lat 90. do momentu ujawnienia strat przez BG Leasing rynek leasingu rozwijał się w Polsce bez większych problemów.Według niektórych specjalistów, upadkowi gdańskiej spółki mogłaby zapobiec instytucja nadzorująca rynek leasingu, która działałaby na zasadach zbliżonych do Komisji Nadzoru Bankowego. Niestety, środowisko leasingowe nie było w stanie powołać takiej instytucji.Ze strony firm niezależnych padają zarzuty, że banki zaostrzyły procedury kredytowe, aby w ten sposób wspierać własne spółki leasingowe. Zwracają przy tym uwagę, że niemal wszystkie największe polskie banki zostały przejęte przez inwestorów zagranicznych, którzy dążą do poprawienia efektywności. Dotyczy to zarówno wyników samych banków, jak i spółek wchodzących w skład ich grupy kapitałowej.Zeszły rok był również niesprzyjający dla leasingu ze względu na znaczny spadek sprzedaży samochodów oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego.To wszystko sprawiło, że coraz więcej spółek rozgląda się za inwestorem, który ułatwiłby dostęp do nowych źródeł finansowania. Udział leasingu w finansowaniu inwestycji w Polsce znajduje się jeszcze na niskim poziomie w porównaniu z innymi krajami Europy Zachodniej. Szacuje się, że u nas tylko 8% inwestycji jest finansowanych leasingiem, wobec 25% na świecie. Perspektywa wzrostu tego rynku może stanowić zachętę dla potencjalnego inwestora. Obecnie najbardziej zaawansowane prace zmierzające do pozyskania inwestora toczą się w Europejskim Funduszu Leasingowym ? największej firmie tej branży w Polsce. Zdaniem analityków, ze względu na skalę działania spółka chce związać się z instytucją, która pozwoli na wyjście z biznesem poza granice Polski. Zgodnie z harmonogramem prac, inwestor mógłby nabyć akcje na przełomie maja i czerwca. Docelowo może on objąć większościowy pakiet akcji EFL. Spółka nie zamierza skierować do niego nowej emisji walorów. Inwestor ma odkupić część akcji należących do dotychczasowych akcjonariuszy, w tym Leszka Czarneckiego, prezesa EFL, który obecnie posiada około 64% walorów. Zgodnie z jego zapewnieniem, wszystkim akcjonariuszom spółki zostaną zaproponowane takie same warunki sprzedaży. Prawdopodobnie walory zmienią właściciela w drodze publicznego wezwania. Przy transakcji spółce doradza Credit Suisse First Boston.W ostatnich tygodniach prace nad pozyskaniem partnera przyspieszył Clif. Preferowany przez spółkę kandydat to podmiot prowadzący działalność na międzynarodowych rynkach finansowych, fundusz inwestycyjny lub krajowa instytucja finansowa. Clif podał, że wstępne rezultaty procesu pozyskania inwestora są obiecujące. Doradcą spółki jest firma Access z Warszawy. Na razie plany nie są jeszcze sprecyzowane. Jednak w tym przypadku inwestor prawdopodobnie objąłby nową emisję akcji. Być może część walorów zdecydują się sprzedać dotychczasowi akcjonariusze. Dzięki inwestorowi Clif chce zdobyć dodatkowe źródła finansowania.Inną firmą z czołówki, która od dłuższego czasu zamierza pozyskać inwestora, jest Carcade. Według spółki, może być to polska lub zagraniczna instytucja finansowa. W grę wchodzi zarówno bank, inna firma leasingowa, jak i fundusz inwestycyjny.

Piotr Utrata