W czwartek doszło do nieznacznej korekty wartości polskiej waluty.Wciąż jest ona jednak bardzo mocna. Na rynku eurodolara także niewielkiezmiany. Czekamy na dane makroekonomiczne.

W pierwszych notowaniach za dolara płacono 3,955 zł, za euro zaś 3,67 zł. Było to 11,55% powyżej poziomu starego parytetu, a więc nawet wyżej niż przedwczoraj na zamknięciu notowań (kiedy mieliśmy 11,40%). Prawie od razu wystąpiła dość silna podaż i złoty zaczął tracić. Około 10.00 osiągnęliśmy czwartkowe minimum, czyli 10,6% powyżej parytetu. Kursy wynosiły odpowiednio 3,988 i 3,716 zł. Potem nastąpiło odreagowanie na 10,90% i ten poziom (z niewielkimi zmianami) utrzymał się aż do końca dnia. W ostatnich transakcjach USD ceniono na 3,973 zł, euro zaś na 3,705 zł i odpowiadało to właśnie poziomowi 10,90% powyżej parytetu.Do czwartkowej korekty przyczyniło się kilka czynników: po pierwsze, realizacja zysków, po drugie, zlecenia klientowskie, po trzecie wreszcie ? możliwe opóźnienia w płatności rekompensat dla pracowników przymusowych z okresu II wojny światowej w związku z przedwczorajszą decyzją amerykańskiego sądu (kwestia uznania lub nie dodatkowych roszczeń wysuwanych przez ofiary nazizmu). Możliwe także, że cześć inwestorów po głębszym zastanowieniu przejęła się środowymi wypowiedziami panów Bauca i Grabowskiego (choć ten czynnik wydaje się mieć mniejsze znaczenie).Złoty wciąż jest jednak bardzo mocny i nie ma przesłanek dla wyraźnego spadku w najbliższym czasie (do ruchów o kilka gorszy w jedną czy w drugą stronę może oczywiście dochodzić). Wysokie stopy przy poprawiającym się deficycie obrotów bieżących i przy względnej stabilności politycznej oraz oczekiwania związane z przepływami środków (rekompensaty i prywatyzacja) decydują o sile złotego. Pamiętajmy jednak o jednym: ten poziom, o czym pisałem wielokrotnie, nie jest poziomem ?normalnym?. Złoty jest przewartościowany i wcześniej czy później należy się spodziewać korekty. Miejmy tylko nadzieję, że będzie to proces stopniowy, w przeciwnym razie na rynku może dojść do paniki.W pierwszych transakcjach za wspólną walutę płacono 0,9297, a więc 0,2 centa więcej niż w środę pod koniec notowań. Przez całe przedpołudnie przeważał popyt, dotarliśmy więc około 12.00 do 0,9338. Potem euro zaczęło tracić. Kończyliśmy na 0,9320. Inwestorzy czekają na dane o bezrobociu w USA i na informacje o produkcji przemysłowej w Niemczech. Będą one opublikowane w piątek. W dłuższej perspektywie bardzo ważne będą decyzje Fed (20 marca).Rano na rynku obligacji skarbowych dało się zauważyć nieznaczną przewagę popytu, która doprowadziła do wzrostu cen. Potem wystąpiła korekta, a pod sam koniec dnia znowu niewielka poprawa klimatu. W przypadku obligacji pięcioletniej poziomy wynosiły odpowiednio: 86,15 zł na otwarciu, 85,85 zł po korekcie i 86,10 zł za zamknięciu. Obroty były średnie. n