Środkowoeuropejskie telekomy atrakcyjną inwestycją?
Europa Środkowowschodnia może się okazać atrakcyjnym miejscem dla inwestorów specjalizujących się w spółkach telekomunikacyjnych, którzy są rozczarowani ostatnią silną przeceną akcji tych firm na giełdach zachodnich ? uważa ?The Wall Street Journal Europe?. Zdaniem gazety, korzystne mogą się okazać inwestycje w walory takich firm, jak: Cesky Telecom, węgierski Matav czy nasza TP SA.
Trzy wymienione spółki, które jeszcze niedawno były państwowymi monopolistami, charakteryzują się dużym potencjałem wzrostowym, a dodatkowo nie muszą się borykać z tak silną konkurencją jak zachodnie koncerny telekomunikacyjne. Ponadto, w przeciwieństwie do zachodnich firm, nie mają tak wysokiego zadłużenia, ponieważ nie wydały miliardowych kwot na pozyskanie licencji UMTS.Z punktu widzenia analizy technicznej, inwestowanie w środkowoeuropejskie spółki telekomunikacyjne może się okazać opłacalne. Ceny ich akcji kształtują się bowiem obecnie na najniższym poziomie od roku, dzięki czemu mają znacznie niższe wskaźniki ceny do zysku (C/Z) niż zachodni potentaci z branży. Optymistyczna ocena telekomów naszego regionu nie oznacza jednak, że nie mają one poważnych problemów.Np. największym mankamentem Cesky Telecom, mimo że opublikował on korzystne wyniki finansowe za ub.r., jest przedłużające się oczekiwanie na prywatyzację. Wciąż większościowe udziały w spółce ma bowiem czeski skarb państwa. Rząd wprawdzie ujawnił już plany sprzedaży 51% akcji spółki, jednak pojawia się pytanie, czy w obecnych warunkach znajdzie się chętny na zakup tego pakietu po odpowiedniej cenie. ? Nie należy zapominać przy tym, że w zadłużonym kraju, jakim są Czechy, sprzedaż akcji takiej spółki to sprawa polityczna i zbyt niska wynegocjowana cena może wywołać burzę ? uważa Aziz Unan, analityk austriackiego Erste Bank.Do niedawna liczono, że kupującym może zostać Deutsche Telekom. Jednak niemiecki potentat, który ma już akcje innych czeskich telekomów (operatora telefonii komórkowej RadioMobil i firmy świadczącej tradycyjne usługi telekomunikacyjne PragoNet), poinformował, że nie jest zainteresowany tą transakcją. Na domiar złego, przed dwoma tygodniami zamiar sprzedaży posiadanych mniejszościowych udziałów w Cesky Telecom (33% akcji) ujawniły dwa inne koncerny zachodnie ? szwajcarski Swisscom i holenderski KPN. Obie firmy zamierzają skupić się na działalności na macierzystych rynkach. Również węgierski Matav (jego strategicznym inwestorem jest Deutsche Telekom) boryka się z własnymi problemami. Choć spółka uważana jest za najlepiej zarządzaną w tej branży w regionie, ostatnio zanotowała ona silne spadki notowań. W piątek jej kurs na giełdzie budapeszteńskiej był najniższy od dwóch lat. Spadek zaufania do firmy to jednak przede wszystkim efekt kosztownego procesu restrukturyzacji, która ? zdaniem analityków ? niebawem zacznie przynosić efekty.Na gruntowną reformę spółki zdecydowano się przed zaplanowaną na przyszły rok pełną liberalizacją rynku telekomunikacyjnego na Węgrzech. Matav skoncentrował się przede wszystkim na usługach z zakresu telefonii komórkowej. Ma on już 51-proc. udział w lokalnym operatorze Westel, z opcją zakupu do września br. kolejnych 39% od Deutsche Telekom. Westel kontroluje 70% węgierskiego rynku, gdzie już około 28% obywateli korzysta z telefonów komórkowych. Zdecydowanie lepiej ten wskaźnik wygląda dla Czech (40%), zaś w Polsce na razie tylko 18% mieszkańców korzysta z ?komórek?.Stosunkowo najwięcej zastrzeżeń ?The Wall Street Journal? zgłosił do Telekomunikacji Polskiej. Polski koncern skrytykowano m.in. za zbyt słabą pozycję w telefonii komórkowej (Centertel pod względem udziału w rynku plasuje się na trzecim miejscu, wyraźnie ustępując rywalom). ? TP SA to jedyny koncern telekomunikacyjny w Europie, który stawia na tradycyjne usługi, unikając kosztownych inwestycji w telefonię komórkową ? twierdzi Bob Creamer, analityk z RZB.
ŁUKASZ KORYCKI