Wczorajsza sesja przyniosła pierwszy od pięciu dni tak wyraźny spadek głównego indeksu giełdowego. Nie można tłumaczyć tego inaczej niż reakcją na zniżki cen akcji na innych giełdach. Uważam jednak, że jeśli rynki zachodnie, przede wszystkim amerykański, uspokoją się (nie muszą nawet wzrastać), to nasz, w tym i WIG, wyraźnie odbije w górę. Już w tej chwili widać coś na miarę zobojętnienia na, wręcz dramatyczne, wieści z innych parkietów. Ostatnia zwyżka WIG nie wprowadziła zbyt wielu zmian. Oscylatory nadal znajdują się w strefach wartości ujemnych. Niektóre po silnych wzrostach odbiły się ponownie w dół od swych linii równowagi (wyjątkowo słabo zachowuje się wskaźnik impetu, który dodatkowo odbił się od krótkookresowej linii trendu spadkowego). Nie ulega wątpliwości, że rynek jest słaby, czego dowodem jest to, że WIG został powstrzymany przez opadającą średnią z 15 sesji. Z drugiej strony, podaż nie jest już tak agresywna, choć trzeba uważać, by nie wyciągnąć z tego pochopnego wniosku. Obecnie indeks ma przed sobą zasadniczą przeszkodę w postaci oporu na wysokości 14 900 pkt. (górne ograniczenie ostatniej luki bessy, SK-15 oraz dołek z 2 marca). Jego przełamanie to wzrost do poziomu 15 500 pkt. Nadal aktualne pozostaje wsparcie na poziomie 14 000 pkt. (ostatni lokalny dołek i dno z października 1999).