Z Aldoną Kamelą-Sowińską, ministrem skarbu państwa, rozmawiają Dariusz Jarosz i Krzysztof Jedlak

Czy otrzymała już Pani oficjalne stanowisko France Telecom w sprawie zrealizowania opcji zakupu 10% akcji TP SA?Tak, dostałam takie pismo od France Telecom i Kulczyk Holding. Stwierdzono w nim, że konsorcjum jest gotowe rozpocząć rozmowy w tej sprawie. Inwestor ma świadomość, że może wykupić 10% akcji spółki do końca lipca br., ale w tym pierwszym oficjalnym wystąpieniu nie udziela odpowiedzi, czy wykorzysta opcję, czy też nie. Zadeklarowano jednak bardzo wyraźnie gotowość do rozmów i zaproponowano spotkanie. Poleciłam już je zorganizować. Siadamy zatem do stołu.Kiedy dojdzie do spotkania?W pierwszym możliwym do zaakceptowania przez obie strony terminie. Sądzę, że stanie się to w przyszłym tygodniu.Jak resort zamierza pogodzić negocjacje z FT z przygotowaniami do publicznej oferty akcji spółki? Kiedy zdecydujecie, jaka pula walorów trafi na GPW?Lada dzień ogłosimy, kto został doradcą na tym etapie prywatyzacji TP SA. Na szczęście w tym przypadku firmy złożyły prawidłowe oferty, więc nie będzie kłopotów z ich rozpatrzeniem.Doradca będzie miał za zadanie przygotowanie dwóch wariantów działań ? przy założeniu, że FT wykorzysta opcję i bez takiego założenia. Oba warianty będziemy traktować jednakowo.Czy bierze Pani pod uwagę możliwość negocjowania ceny 38 zł za akcję TP SA przewidzianej w opcji?France Telecom ma prawo kupić akcje po tej cenie lub zrezygnować z tego. Ta umowa nie wskazuje na możliwość renegocjowania ceny, choć ktoś może powiedzieć, że istnieje zasada swobody kontraktowania. Od początku mówiłam, że z mojego punktu widzenia renegocjowanie ceny nie jest możliwe.Jeśli FT zrezygnuje z wykonania opcji, może skupować akcje z rynku. To jednak trwa i w praktyce okazuje się bardzo drogie, choćby dlatego, że po przekroczeniu progu 51% głosów musiałby ogłosić wezwanie. Tymczasem nie ma takiego obowiązku przy zakupie akcji od Skarbu Państwa. Może także wstrzymać się z zakupami, ale nikt mu wtedy nie zagwarantuje, że później uda mu się skupić odpowiednią liczbę akcji. Nie wyobrażam sobie, aby zrezygnował z osiągnięcia pozycji większościowego akcjonariusza w przypadku tak dobrej spółki, jak TP SA.Poza tym, jest to bardzo duży partner, globalny. On sobie nie może pozwolić na rezygnację z uprawnień zawartych w podpisanych umowach.Czy zatem, Pani zdaniem, deklaracja prezesa France Telecom, który specjalnie przyjechał do Warszawy, by oświadczyć publicznie, że inwestor nie skorzysta z opcji, była tylko przygotowaniem gruntu pod ewentualne negocjacje?Myślę, że był to pewnego rodzaju sygnał, którego jednak nie mogę wziąć pod uwagę.W mojej ocenie, wszystkie parametry ewentualnej transakcji wskazują, że powinno do niej dojść. Wprawdzie w tej chwili jest duża różnica między ceną rynkową akcji a ceną przewidzianą w opcji, ale biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, FT powinien skorzystać ze swoich uprawnień. Rozumiem jednak, że biorąc pod uwagę wspomnianą różnicę, Francuzi sygnalizują, że woleliby, aby cena była inna. Jednak pacta sunt servanda.Czekam na decyzję France Telecom i do niej dostosuję swoje działania.Jeśli FT zrezygnuje z opcji, to czy na rynek trafi cała pula akcji TP SA znajdujących się w rękach Skarbu Państwa?Tak, choć niekoniecznie cała pula trafiłaby na rynek w tym roku. Musimy przecież brać pod uwagę warunki ekonomiczne. Niewykluczony jest więc podział tej puli i sprzedaż w tym roku tylko części akcji. Jedno jest pewne, zostawię swojemu następcy projekt w takim stanie, by mógł, uwzględniając budżetowe zobowiązania, podejmować decyzje w tej sprawie jeszcze pod koniec br. Na pewno nie pozostawię po sobie pustego pola.Część akcji zostanie jednak sprzedana do końca lipca?Tak. Jeśli chodzi o 14% akcji, to mamy przecież swobodę decyzji, bez względu na to, co postanowi FT.Co z pomysłem zaoferowania części akcji TP SA funduszom emerytalnym?Sądzę, że gdyby zaoferować funduszom pakiet akcji dobrego polskiego przedsiębiorstwa, których cena jest dzisiaj dość niska, to OFE chętnie skorzystają z takiej możliwości. To, przy atrakcyjnej cenie, byłoby dla nich doskonałą inwestycją.Myślę, że także ze społecznego punktu widzenia takie inwestycje byłyby oceniane bardzo dobrze. Proszę zwrócić uwagę: do OFE poprzez budżet trafiają pieniądze m.in. z prywatyzacji. Fundusze mają ograniczone możliwości lokowania kapitałów, ale jednak pewne przedsięwzięcia mogą realizować. Za otrzymane pieniądze kupują więc walory dobrej polskiej firmy. Jak wspomniałam, jest to dla nich opłacalne ekonomicznie, ponieważ kupują po bardzo atrakcyjnej cenie. Co byłoby złego w takim rozwiązaniu?Do końca marca miała być przygotowana lista spółek, których akcje na pewno w tym roku będą sprzedawane na rynku publicznym. Jakie firmy znalazły się na niej?Są to spółki wymienione w kierunkach prywatyzacji, stanowiących załącznik do ustawy budżetowej. Ustawę przyjął sejm, podpisał prezydent. Ja, jeśli chodzi o prywatyzację, jestem tylko wykonawcą. Na liście znajdują się więc m.in. PKN ORLEN i KGHM. W przypadku KGHM chodzi o 10% akcji. Cały czas jednak trwają analizy, zastanawiamy się, jakie decyzje będą dla spółki najlepsze. W przypadku PKN chcemy sprzedać cały pakiet 18% akcji. Poza akcjami KGHM i PKN na GPW trafią walory Puław i najprawdopodobniej Przedsiębiorstwa Fermentacyjnego Akwawit. Ciągle wierzę, że będzie to także PZU.Jak będzie wyglądać oferta sprzedaży akcji PKN. Czy MSP przewiduje transzę dla inwestorów finansowych?To zostanie ustalone na podstawie analiz doradcy, którego wybierze Nafta Polska. Jedno z kryteriów jest jasne ? uzyskanie jak najlepszej ceny.Nie wyklucza Pani jednak udziału inwestora branżowego w ofercie?Pod warunkiem że zostanie zachowane rozproszenie kapitału.Kiedy dojdzie do sprzedaży akcji PKN i ewentualnie KGHM?Chciałabym, aby stało się to jeszcze zanim odejdę z ministerstwa.Pani minister, zewsząd słychać głosy, w tym z Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz z GPW, że MSP nie zapewnia giełdzie wystarczająco dużego dopływu ?świeżej krwi?...Niestety, to prawda.Świadczy też o tym fakt, że w planach na ten rok jest wprowadzenie na parkiet tylko dwóch firm, mających obecnie status jednoosobowych spółek Skarbu Państwa ? Puław i Akwawitu. Dlaczego tak się dzieje?Cóż, mamy dość ?krwi?, ale ona nie jest świeża. Brakuje nam spółek, które spełniałyby wymogi dopuszczenia do obrotu publicznego. Takich, w przypadku których bylibyśmy pewni, że zainwestowana złotówka nie będzie złotówką straconą. Proszę zwrócić uwagę na cztery wielkie firmy ciężkiej chemii ? tylko w jednym przypadku możemy pokusić się o wprowadzenie akcji do obrotu publicznego.Prywatyzujemy PAP, ale w tym przypadku konieczne jest zachowanie tożsamości, a poza tym spółka potrzebuje pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Można było wprowadzić na GPW Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, ale wcześniej już wybrano inną ścieżkę.Na ile ocenia Pani szanse zawarcia porozumienia między MSP a Eureko w sprawie PZU?Na więcej niż 50%.Kiedy dojdzie do zakończenia negocjacji i jaki kompromis jest do osiągnięcia?Dopóki będziemy prowadzić rozmowy, nie będziemy ujawniać ich treści. Tak postanowiły obie strony i proszę zwrócić uwagę, że trzymają się tej zasady. Będziemy przekazywać informacje na ten temat wówczas, kiedy osiągniemy porozumienie we wszystkich punktach. Jesteśmy blisko.Ile macie jeszcze czasu na dogadanie się, by oferta PZU mogła być przeprowadzona jeszcze w tym roku?Faktem jest, że aby wypełnić zapisy umowy prywatyzacyjnej i uchwały rady Ministrów, do oferty powinno dojść jeszcze w tym roku. Oczywiście, nie jest przy tym istotne, czy ja będę się tym zajmować, czy już ktoś inny. Z punktu widzenia interesów państwa, to sprawa drugorzędna. Projekt musi być jednak odpowiednio przygotowany. Oceniam więc, że jeśli prace nad tym nie rozpoczną się do końca kwietnia, możemy nie zdążyć w tym roku. Najtrudniejsze są tu jednak kwestie związane ze strukturą i władzami spółki. Nie jest do końca jasne, które władze są legalne, które zawieszone. Szereg kwestii w tej materii znajduje się w toku rozpatrywania przez sądy. To wszystko musi zostać uporządkowane. To jest właśnie przedmiotem negocjacji. Chodzi o to, by decyzje, jakie będą podejmowane przez władze PZU, były decyzjami prawomocnymi.Czy bierze Pani pod uwagę wycofanie wniosku z sądu w sprawie unieważnienia umowy prywatyzacyjnej? To poprawiłoby klimat rozmów...Dyskutujemy o wszystkim.Czy cały czas uważa Pani Minister, że realne jest osiągnięcie dochodów z prywatyzacji na zakładanym w budżecie poziomie 18 mld zł? Jaką kwotę, w Pani ocenie, uda się z całą pewnością zrealizować?Nastawiona jestem na maksymalizację dochodów poprzez przyspieszenie prywatyzacji i gdyby udało się zrealizować sprzedaż akcji TP SA w kształcie, o jakim mówi umowa, to byłyby one większe, niż zakłada budżet. Nie mam w każdym razie w tej chwili żadnych przesłanek, by stwierdzić, że takich przychodów, o jakich mówi budżet, nie uda się osiągnąć. Zaznaczam, że realizacja przychodów z prywatyzacji w tym roku nie zakończy się we wrześniu w związku z wyborami. Wiele ostatecznych decyzji może być podjętych pod koniec roku, jeśli projekty będą odpowiednio zaawansowane. Zatem ciągle twierdzę, że 18 mld zł jest do osiągnięcia.Ministerstwo zwołało WZA w KGHM w celu zmian w radzie nadzorczej. Czy brane jest pod uwagę zwołanie walnych w innych kluczowych spółkach w takim samym celu?Powodem zwołania WZA w KGHM jest konieczność wprowadzenia przedstawiciela właścicieli GDR-ów do rady nadzorczej. To po prostu był błąd, że taki przedstawiciel nie znalazł się w radzie spółki. Ten błąd najzwyczajniej w świecie trzeba szybko naprawić. Dlatego była to jedna z pierwszych moich decyzji. Każdemu oczywiście zdarzają się wpadki, zwłaszcza kiedy tempo działania jest bardzo duże. Chcemy jednak dać sygnał, że w naszej ocenie wszystkie reguły rynku kapitałowego muszą być przestrzegane. Druga rzecz: chcemy, aby w spółce giełdowej, jaką jest KGHM, wynagrodzenia zarządu ustalała rada nadzorcza, a nie walne.W PKN też były zmiany w radzie...Tak, ale nie spowodowały wykluczenia z rady reprezentanta GDR-ów.A w innych spółkach z udziałem Skarbu Państwa?Generalnie nie przewiduję żadnych masowych zmian we władzach spółek. Moim celem jest zachowanie spokoju. Do tego prowadzą moje działania. Biznes rozwija się przecież tylko wtedy, kiedy ma stabilne warunki. Gospodarka ma zarabiać pieniądze i dawać miejsca pracy, a politycy powinni to rozumieć.Czystek zatem w spółkach nie będzie?Nie, nie wyobrażam sobie niczego takiego.Często jednak padają zastrzeżenia co do kompetencji członków rad nadzorczych...Mamy 2700 przedstawicieli w radach nadzorczych 1800 spółek. Wszyscy mają wyższe wykształcenie i ukończony specjalny kurs. Tego nikt nie neguje. Zwraca się więc tylko uwagę na to, kto nominował daną osobę. Zapomina się przy tym, że osoby te spełniają wymagane kryteria. Nie ma też żadnej gwarancji, że inne osoby, które mogą zasiadać w radach, mają lepsze kwalifikacje.Jak daleko MSP zamierza ?posunąć się?, jeśli chodzi o transfer akcji, np. Pekao SA, do wybranych podmiotów, po to by np. ratować hutnictwo, zwłaszcza Hutę Katowice. Czy taki proceder nie psuje, Pani zdaniem, rynku kapitałowego. Pojawia się bowiem nieoczekiwana podaż papierów.To są małe pakiety. Nie przewiduję ich powiększania. Skarb Państwa ma niewiele narzędzi ratowania i restrukturyzacji przedsiębiorstw. Pieniądze z prywatyzacji trafiają do budżetu. Nie mamy żadnych specjalnych środków na restrukturyzację. Jedyne narzędzie, jakie nam zostało, to dokapitalizowanie. Nie mamy innego, jest to wada obecnych rozwiązań formalnoprawnych. W sytuacji tak trudnej, w jakiej znalazła się Huta Katowice, nie mieliśmy wyboru, zwłaszcza że banki dały nam bardzo mało czasu na rozwiązanie problemu. Zgadzam się, że to nie jest najefektywniejszy sposób wykorzystania pakietów akcji spółek giełdowych, zdecydowanie nie.Z powodu kłopotów hutnictwa może ucierpieć wiele spółek giełdowych. Część obserwatorów rynku twierdzi, że z prywatyzacją może lepiej poczekać, a z najlepszych firm stworzyć jedną nową...Uważam, że jeżeli uda nam się sprywatyzować cztery huty ? Katowice, Sendzimira, Florian i Cedler, w przypadku których mamy już konkretne, dobre oferty, to będzie to sukces. Sądzę, że nie ma już na co czekać. Dopiero gdyby prywatyzacja się nie powiodła, rozpatrywane mogłyby być inne rozwiązania. W kwietniu ma być gotowa krótka lista podmiotów dopuszczonych do badania tych hut.Czy Skarb Państwa nadal będzie odgrywał aktywną rolę na rynku NFI?Ze względu na natłok innych, pilniejszych spraw, kwestie związane z NFI będą rozpatrywane nieco później, z pewnością jednak już w najbliższym czasie.Czy znana jest już kolejność, w jakiej będzie prywatyzowana energetyka?Pracuje zespół, który ma opracować wspólną koncepcję prywatyzacji, uwzględniającą sugestie Ministerstwa Skarbu Państwa i Ministerstwa Gospodarki. Znam już propozycje tego zespołu. Myślę, że już w przyszłym tygodniu wspólne propozycje zostaną przedstawione.Któraś z firm trafi na GPW?Mogę powiedzieć, że w dłuższym okresie zakłada się skierowanie trzech ? czterech przedsiębiorstw na giełdę, ale na szczegóły jeszcze za wcześnie.Kiedy LOT pojawi się na parkiecie?Musimy zacząć od zmian w ustawie. W tej chwili bowiem 51% akcji musi pozostać w gestii Skarbu Państwa, pozostaje więc bardzo niewielka resztówka. W tym roku więc nie uda się LOT-u wprowadzić na giełdę. Zamierzam jednak zacząć prace w tym kierunku.Jak Pani ocenia pomysły powołania specjalnej sejmowej komisji papierów wartościowych i giełd, która wybierałaby przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, czy też specjalnego komitetu przy premierze.Każda inicjatywa, która ma na celu polepszenie warunków rozwoju rynku, jest cenna. Nie mnożyłabym jednak bytów ponad potrzebę ? zdecydowanie nie. Każdy taki dodatkowy byt generalnie psuje system.Dziękujemy za rozmowę.