Mimo dobrych danych o deficycie obrotów bieżących, polska waluta nie zwiększyła wczoraj znacznie swojej wartości. Wciąż jesteśmy na poziomie nieco powyżej 11% powyżej parytetu. Kurs euro także nie zmienił się wyraźnie.
Złoty rozpoczął z poziomu 11,35% powyżej starego parytetu, a więc był mocniejszy, niż w poniedziałek na zamknięciu (11,2%). Dolar kosztował 4,064 zł, euro 3,598 zł. Kilkadziesiąt minut później było jeszcze lepiej, przekroczyliśmy bowiem 1,4%. Wartość waluty europejskiej wobec złotego nie zmieniła się. Dolar potaniał o 0,6 grosza. To jednak wszystko, na co było stać wczoraj polską walutę. Szybko doszło do korekty i o 10.30 byliśmy na 11,1%. Kursy wynosiły 4,074 i 3,608. Później znowu wystąpił niewielki popyt, odreagowaliśmy na 11,25%, dolara ceniono na 4,071 zł, euro na 3,60 zł. Do końca dnia realna wartość złotego niewiele się zmieniała. Informacje o cenach żywności w marcu (opublikowane o godzinie 16.00) nie zrobiły wrażenia na inwestorach. Kursy w stosunku do poszczególnych walut podążały za rynkiem eurodolara. W ostatnich transakcjach za dolara płacono 4,063 zł, za walutę europejską 3,603 zł i było to 11,3% powyżej parytetu. Inwestorzy nie zareagowali hurra- optymistycznie na wczorajsze dane o rachunku obrotów bieżących. Po pierwsze, część z nich przyjęła z dystansem informacje o eksporcie, wciąż dobrym, ale jednak słabszym niż w ostatnich miesiącach (w dodatku w marcu jeszcze bardziej pogorszyła się relacja złotego do euro). Po drugie, pamiętajmy, że złoty dość wyraźnie zyskał w ostatnich dniach, w znacznej mierze ze względu na oczekiwania dotyczące deficytu. No i wreszcie jeszcze jedna kwestia ? polska waluta jest bardzo mocna, jest ona w pobliżu rekordowych poziomów sprzed miesiąca. Trudno więc liczyć na jakiś dalszy spektakularny wzrost. Ceny żywności okazały się nieco wyższe, niż oczekiwano; analitycy spodziewali się bowiem wzrostu o 0,4% w całym miesiącu, tymczasem było 0,6%. Ale to i tak bardzo dobre informacje. Najbardziej podrożały owoce i warzywa, co jest normalnym zjawiskiem, powoli kończą się bowiem zapasy. Ale nic złego na razie się nie dzieje. Jest szansa na kolejny spadek inflacji, być może nawet do poziomu 6% rok/rok. Rano za euro płacono 0,8854 dolara, było to nieznacznie wyżej niż wczoraj na zamknięciu notowań (0,882). I właściwie przez cały dzień nie działo się nic ciekawego. Kurs znajdował się w przedziale między 0,883 a 0,888, przy czym nie było jakichś spektakularnych, szybkich zmian. Kończyliśmy na 0,888.Rynek nie zareagował na informacje o spadku zamówień przedsiębiorstw w USA. Były one w lutym mniejsze o 0,4% niż w styczniu. To wprawdzie więcej, niż oczekiwali analitycy (spodziewano się spadku o 0,1%), ale z drugiej strony ? znacznie mniej niż miesiąc temu, kiedy odnotowano spadek o 4,3%.