Do wczoraj rynek mierzony indeksem WIG20 nie chciał wybić się ponad poziom 1415 pkt. ani przełamać wsparcia na wysokości 1350 pkt. Jego zachowanie na kolejnych sesjach determinowały giełdy zachodnie. Gdy one spadały, nasz indeks testował wsparcie, a gdy odrabiały straty, WIG20 wzrastał do strefy 1380?1415 pkt. Oczekiwaliśmy na zamknięcie luki bessy z 12 marca, a tu niemiła niespodzianka, czyli wybicie dołem z konsolidacji. Tym samym pojawił się kolejny opór w obszarze 1350?1380 pkt. Nie sądzę byśmy teraz mocno spadali. Wyłamanie spowodowane było raczej faktycznym stanem rynku, który nie utrzymał się pod własnym ciężarem, aniżeli innymi przyczynami. Rozpatrując wczorajszą sesję należy mieć też na względzie znaczne wahania kursu Elektrimu, co nieco zafałszowało jej obraz. Niestety, na wykresie P&F (o parametrach 10 x 3) już po sesji poniedziałkowej powstał ewidentny sygnał sprzedaży w postaci potrójnego dna. Dlatego wyraźnie wzrosło prawdopodobieństwo zniżki indeksu do poziomu poprzedniego dna, czyli 1300 pkt. Gdyby jednak WIG20 nie spadł poniżej niego (co wiązałoby się z powstaniem pozytywnych dywergencji na wskaźnikach), mogłoby stworzyć dobrą podstawę do silniejszego i trwalszego ruchu wzrostowego z zasięgiem nawet do 1510?1530 pkt. Sądzę, iż prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza jest wysokie.