Za nami bardzo ważna, wczorajsza sesja. Można było spodziewać się w czasie jej trwania testowania dolnego ograniczenia dominującego na rynku od trzech tygodni trendu bocznego. Tak też się stało, lecz odpowiedź na pytanie o rezultat tego testu nie jest łatwa. Jeśli spojrzeć na wykres uwzględniający tylko zamknięcia, to poziom dołka z 14 marca został nieznacznie przekroczony. Na wykresie świecowym pozostaje jeszcze cień nadziei. Otwarcie wczorajsze wypadło prawie na wysokości dziennego minimum z 14 marca, po czym nastąpił ruch w górę, co można interpretować w dwojaki sposób: albo jako powrót w kierunku przełamanego wsparcia przy 1331 pkt. albo jako potwierdzenie minimum na wysokości 1305 pkt. Biała świeca ma niewątpliwie optymistyczną wymowę, tak samo, jak będące nadal w bardzo dobrej kondycji oscylatory techniczne.
Wygląda więc na to, że dzisiejsze notowania mogą być decydujące jeśli będziemy mieli do czynienia z kontynuacją spadków. To ostatecznie potwierdzi wybicie w dół z konsolidacji i zapoczątkuje kolejną, prawdopodobnie silną, falę spadkową.
W przypadku odwrotnym, czyli gdy nastąpią wzrosty, sytuacja nie ulegnie dużej zmianie. Ostateczna ocena będzie zależeć od kształtu świecy, skali wzrostu oraz wielkości obrotu. Sygnałem wzmocnienia rynku będzie pokonanie linii trendu spadkowego, łączącej szczyty z 2 i 15 lutego, przebiegającej obecnie nieco poniżej 1350 pkt. Do tego jeszcze daleka droga, więc ewentualny dzisiejszy wzrost niewiele wyjaśni.
Nadal największym zagrożeniem pozostaje sytuacja na zagranicznych rynkach, choć z zadowoleniem trzeba przyjąć obronę marcowego minimum, szczególnie przez DAX, który nie zareagował na wczorajszą zniżkę na Nasdaq. To potwierdza opinię, że rynki przywiązują obecnie dużo większą wagę do tego, co dzieje się na S&P oraz DJIA.
Krzysztof Stępień