Sejm znowelizował we wtorek ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy i postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Według noweli, inspektor pracy będzie mógł w imieniu pracownika domagać się dla niego zaległego wynagrodzenia. Za zmianą ustawy opowiedziało się 383 posłów, przeciw - 31, dwóch wstrzymało się od głosu. Posłowie przegłosowali 11 poprawek, zgłoszonych podczas drugiego czytania. Nie przeszła poprawka Jana Rulewskiego (niezrz.), który chciał, by inspektor pracy mógł zgłaszać wniosek o upadłość przedsiębiorcy, który "złośliwie i uporczywie" uchyla się od wypłacenia pracownikom zaległych wynagrodzeń. Posłowie uznali, że propozycja ta jest "zbyt daleko idąca". Posłowie zaaprobowali zapis, w myśl którego inspektor pracy, mocą swej decyzji, może egzekwować od pracodawcy zaległe wynagrodzenie pracownika. Pokrzywdzony pracownik, oprócz możliwości dochodzenia swych roszczeń w sądzie pracy, będzie więc mógł liczyć także na pomoc inspektora pracy. Mimo sprzeciwu rządu, posłowie uznali, że dodatkowe wsparcie pracownika jest potrzebne, bo procedura sądowa jest długotrwała i żmudna i nie gwarantuje ostatecznej wypłaty pieniędzy pracownikowi. To jedna z najważniejszych zmian ustawy. Posłowie nie poparli poprawki, która przewidywała wprowadzenie kadencyjności (na 5 lat) Głównego Inspektora Pracy. Komisja była jej przeciwna. Przeciwnicy kadencyjności GIP argumentowali, że wprowadzenie takiego zapisu oznaczałoby upolitycznienie tego urzędu państwowego. Głównym celem nowelizacji było przystosowanie ustawy do konstytucji, konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy i znowelizowanego w 1996 r. Kodeksu pracy. Przy tej okazji posłowie postanowili wprowadzić także kilka istotnych zmian merytorycznych, które mają zwiększyć skuteczność działania inspektorów PIP. W ustawie przewidziano m.in. decentralizację uprawnień PIP. I tak np. sprzeciw wobec rozpoczęcia pracy firmy w przypadku zagrożenia życia i zdrowia pracowników będzie mógł wystosować już "zwykły" inspektor pracy. Dotąd takie uprawnienie miał tylko okręgowy inspektor pracy. Utawa ograniczyła liczbę mianowanych pracowników PIP, których trudniej zwolnić. Wszelkie stanowiska kierownicze będą z powołania głównego inspektora pracy. Mianowanymi pracownikami będą mogły zostać tylko osoby wykonujące czynności inspekcyjne - dając im poczucie stabilności i niezależności - ale dopiero po dwóch latach pracy na umowie o pracę, kiedy dany pracownik sprawdzi się w charakterze inspektora pracy. Uchwalona nowelizacja trafi do Senatu.

(PAP)