Jürgen Schrempp ? prezes DaimlerChryslera
W środę w Berlinie rozpoczęło się walne zgromadzenie akcjonariuszy niemieckiego koncernu motoryzacyjnego DaimlerChrysler. Ponad 18 tys. udziałowców spółki ostrej krytyce poddało prezesa zarządu JürgenaSchremppa, oskarżając go o znaczne pogorszenie kondycji finansowej tego renomowanego koncernu. Pretensji jest jednak znacznie więcej.
Wymienić można marne efekty przejęcia przez Daimlera amerykańskiego Chryslera, który od dwóch lat przeżywa poważne problemy finansowe, tracąc udział w miejscowym rynku motoryzacyjnym. Podobnie nieudaną inwestycją jest mariaż z czwartym co do wielkości koncernem samochodowym w Japonii ? Mitsubishi Motors (w ub.r. Niemcy kupili 34% akcji firmy za 1,9 mld USD), który również notuje słabe wyniki i spadek udziału w rynku, a na domiar złego poinformował ostatnio o wycofywaniu z rynku ponad 1 mln wadliwie wyprodukowanych samochodów. Na giełdzie frankfurckiej od szczytu zanotowanego w 1999 r. akcje DaimlerChryslera staniały aż o 40%. Wczoraj spółka poinformowała, że w pierwszym kwartale br. jej strata operacyjna będzie w przedziale 800 mln euro?1 mld euro, dodając, że Chrysler może odzyskać rentowność najwcześniej w 2002 r. W ostatnim kwartale 2000 r. strata DaimlerChryslera wyniosła 267 mln USD, co tłumaczono przede wszystkim spadkiem sprzedaży w USA i wzrostem kosztów działalności.Wszystkie te zarzuty spowodowały, że nie brakuje wśród akcjonariuszy głosów, by odwołać z zajmowanego stanowiska Jürgena Schremppa. Zdaniem Ulricha Hockera, szefa firmy DSW, jednego z największych udziałowców niemieckiego koncernu, powiedział wręcz, że żadna niemiecka spółka w historii nie straciła w tak krótkim czasie na wartości tak dużo, jak DaimlerChrysler pod kierownictwem Jürgena Schremppa (na fot.). Zapowiedział on, że będzie optował za przegłosowaniem wotum nieufności dla obecnego zarządu koncernu. Na domiar złego inny duży udziałowiec DaimlerChryslera ? amerykański inwestor Kirk Kerkorian ? oskarża Schremppa, że sojusz w 1998 r. Chryslera z Daimlerem uznano oficjalnie za przejęcie przez Niemców amerykańskiej spółki, nie określając tej operacji jako fuzji dwóch równorzędnych partnerów.Czy Jürgen Schrempp złoży dymisję? Zdania na ten temat są podzielone, choć większość obserwatorów uważa, że dostanie jeszcze jedną szansę. Sam zainteresowany mówi, że z krytyką potrafi sobie poradzić. ? Presja, jaka jest na mnie wywierana, jest niczym w porównaniu z presją, jaką sam wywieram na siebie, aby mobilizować się do pracy ? stwierdził Schrempp w lutym przy okazji prezentacji wyników koncernu za 2000 r. Z pewnością jednak ponad dwa lata temu, gdy triumfalnie obwieszczał alians z Chryslerem, nie przewidywał że jego pozycja w firmie w tak krótkim czasie diametralnie się zmieni.Jürgen Schrempp urodził się we Freiburgu (57 lat), ma wykształcenie techniczne. Swoją karierę zawodową od początku związał z Daimlerem, rozpoczynając pracę jako mechanik u jednego z dealerów Mercedesa. W wieku 23 lat trafił już do kwatery głównej koncernu w Sttutgarcie, gdzie przez 17 lat systematycznie piął się po szczeblach kariery. W latach 70. wyjechał za granicę, piastując m.in. stanowisko w zarządzie przedstawicielstwa niemieckiej firmy w RPA. W latach 90. kierował m.in. firmą Euclid, produkującą samochody ciężarowe Mercedesa w USA, która jednak została zamknięta ze względu na słabe wyniki finansowe. Później kierował firmą zbrojeniową należącą do Daimlera ? Deutsche Aerospace (DASA).Znany jest z wielu zainteresowań pozazawodowych. Jako zapalony szachista miał np. przyjemność rozegrania partii z mistrzem świata Garri Kasparowem. Pasjonuje się też wspinaczką wysokogórską. Alpejskie szczyty zdobywał m.in. z legendą światowego alpinizmu, samym Reinholdem Meissnerem. Stresy, których ostatnio z pewnością mu nie brakuje, rozładowuje nałogowym paleniem.
Ł.K.