Przebieg dzisiejszej sesji bardzo przypomina to, co działo się wczoraj. Szybki spadek na początku notowań, próby odrobienia strat w środkowej części i opadnięcie z sił w końcówce. W wyniku takiej sytuacji WIG20 powrócił do poziomu dzisiejszego minimum przy 1359 pkt., co w rezultacie tworzy czarną świecę o bardzo negatywnym zabarwieniu. Obroty wzrosły do 180 mln zł, więc nie widać, by uaktywniła się zwiększona podaż. Spadki są raczej wynikiem słabości strony popytowej, która nie jest w stanie udźwignąć nawet niezbyt wielkiego ciężaru rynku.
Tak, czy inaczej mamy potwierdzenie poprzednich negatywnych sygnałów, co w rezultacie daje załamanie kwietniowej fali wzrostowej i każe oczekiwać kolejnego testu okolic 1300 pkt.
Kolejny dzień liderami spadków były spółki z branży TMT. Bardzo szybka realizacja zysków na nich jest potwierdzeniem negatywnych sygnałów płynących z analizy całego rynku. Z tej niekorzystnej tendencji wyłamał się dziś Elektrim, od kilku dni konsolidujący się po poprzedniej głębokiej przecenie. Jednak obroty na tej spółce są niskie, co zmniejsza wiarygodność takich sygnałów.
Notowania na amerykańskich rynkach zaczęły się od spadków. Nasdaq stracił ponad 2%, a DJIA 0,4%. Można to uznać za spokojną reakcję na przedstawione przez Cisco kiepskie perspektywy rozwoju. Trudno jednak uwierzyć, by nawet pozytywny obrót spraw na rynkach w USA przyniósł nagłą metamorfozę naszego parkietu.
Krzysztof Stępień