Przedstawiciele giełdowych spółek z branży oponiarskiej ? Dębicy i Stomilu Olsztyn ? na razie zgodnie twierdzą, że spadek sprzedaży nowych aut na polskim rynku nie wpływa w znaczny sposób na ich wyniki finansowe. Należy wszakże pamiętać, że dostarczanie opon do fabryk samochodów (na tzw. pierwsze wyposażenie) stanowi niewielką część sprzedaży obu firm (zwłaszcza Stomilu Olsztyn) i zapewnia jeszcze mniejszą część zysku. Dostarczanie opon na pierwsze wyposażenie charakteryzuje się bowiem o wiele niższymi marżami niż tzw. rynek wymiany.W ostatnich miesiącach spadkowi sprzedaży nowych aut towarzyszył natomiast zwiększony import samochodów używanych z Europy Zachodniej. I w tym należy upatrywać przyczyn faktu, że Dębica i Stomil Olsztyn zamknęły ubiegły rok przyzwoitymi wynikami. Większość aut sprowadzonych z zagranicy to egzemplarze kilkuletnie, często powypadkowe, które wymagały natychmiastowej wymiany opon na nowe. Najbardziej, dzięki niskim cenom swoich produktów, skorzystali na tym właśnie krajowi producenci. Kilka tygodni temu wprowadzono jednak zakaz importu aut, które nie mogą przejechać polskiej granicy ?o własnych siłach?, co może negatywnie odbić się na popycie na wyroby obu giełdowych przedstawicieli branży oponiarskiej. Oceniając wpływ załamania na rynku motoryzacyjnym należy także pamiętać, że zarówno Stomil, jak i Dębica są obecnie bardziej wrażliwe na zmianę koniunktury na zagranicznych rynkach. Większość produkcji obu firm jest bowiem eksportowana.Giełdowe spółki nie ukrywają jednak, że w tym roku będzie im trudno powtórzyć ubiegłoroczne wyniki. Według przedstawicieli Stomilu Olsztyn, negatywnymi czynnikami (poza niższą sprzedażą nowych aut) będą: wprowadzone niedawno ograniczenie importu samochodów używanych, ogólne pogorszenie koniunktury gospodarczej, a także silny złoty, który nie pozwala realizować satysfakcjonujących marż w eksporcie. Trudności widać już po wynikach za I kwartał, który pomimo wzrostu sprzedaży o kilka procent przyniósł znaczne pogorszenie zysków netto obu firm.

GMZ