Główne warszawskie indeksy kończą miesiąc niemal dokładnie na tym samym poziomie, na jakim zaczynały. Trend na WIG i WIG20jest najgorszy z możliwych, czyli boczny. Aktywność inwestorów jest nieduża ? obroty na spółkach wchodzących w skład WIGwyniosłyniecałe 4,8 mld złi były najniższe od października zeszłego roku. Coraz bardziej dramatycznie wyglądają wykresy niektórych narodowych funduszy inwestycyjnych.

Patrząc na wykres WIG20 i porównując z tym, co było rok temu, można dojść do wniosku, że jak maj, to pora na trend boczny. Przy czym 12 miesięcy wcześniej konsolidacja podzielona była na trzy dość wyraźne podtrendy, co sprawiało, że na rynku coś jednak się działo, były jakieś emocje. Najgorsze przyszło w czerwcu, kiedy WIG20 utknął między 2000 a 2100 pkt. Wypada tylko sobie życzyć, żeby tym razem było inaczej.Rok temu wybicie z konsolidacji nastąpiło dołem. Ponieważ obecna konsolidacja stanowi korektę tego samego trendu spadkowego, należy przypuszczać, że zakończenie będzie podobne. Warto też zwrócić uwagę, że podobnie jak rok temu nadzieje na odwrotny scenariusz związane są z otwartymi funduszami emerytalnymi. Tyle tylko że OFE nie wywołały jeszcze żadnej hossy ani też nie zapobiegły bessie, co każe wątpić w ich zdolność do wpływania na koniunkturę.Day-trading ? niebezpieczny trendDość niepokojący jest stopień uzależnienia naszego rynku kontraktów terminowych od Stanów Zjednoczonych. Kiedy w ostatni poniedziałek nie było za oceanem sesji, wolumen na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 ledwo przekroczył 7 tys. sztuk, choć od końca kwietnia nie spadał poniżej 10 tys. sztuk na sesję. Ten fakt, w połączeniu z nienaturalnie wysokim wolumenem w stosunku do liczby otwartych pozycji, potwierdza, że dominującą strategią na rynku kontraktów jest day-trading prowadzony ?pod? notowania w Stanach. Rosnącą popularność day-tradingu (czyli zawierania transakcji z nastawieniem na bardzo krótki horyzont czasowy, nie przekraczający jednej sesji) uznaję na naszym bardzo ubogim w inwestorów indywidualnych rynku za rzecz bardzo niebezpieczną. Jak pokazują doświadczenia amerykańskie, aż 70% day-traderów kończy dzień z portfelem uboższym niż na jego początku, co sprawia, że bardzo szybko znikają oni z parkietu. Ponieważ nie ma żadnych podstaw, by przypuszczać, iż u nas sytuacja jest lepsza (sądząc po wysokościach prowizji, może być nawet gorsza), niedługo rynek kontraktów może nieco opustoszeć.Coraz wyraźniej płynność zanika na rynku kontraktów na TechWIG. W ostatni poniedziałek na wszystkich seriach tych instrumentów zanotowano wolumen na poziomie 16 sztuk, co jest najgorszym wynikiem w całej historii notowań. W całym miesiącu wolumen nie przekroczył 1800 sztuk, co oznacza spadek aktywności inwestorów w porównaniu z kwietniem aż o 50%.Optimus poniżej 50 złPonad 40% zysku można było osiągnąć inwestując w maju w akcje Kompapu. Jak widać, brak wskaźnika C/Z (brak zysku za ostatnie cztery kwartały) nie musi być przeszkodą w osiągnięciu najwyższego kursu od roku. Spośród spółek o przyzwoitej płynności w maju bardzo korzystnie wypadły dwie: Elektrim i Okocim. W przypadku tej pierwszej w dalszym ciągu trwa walką o kontrolę nad jej telekomunikacyjnymi aktywami, co dobrze wpływało na notowania. W przypadku Okocimia powodem zwiększonego zainteresowania tymi walorami jest wezwanie ogłoszone przez głównego udziałowca, firmę Carlsberg, po 16,25 zł. Zwyżkę kurs akcji rozpoczynał w połowie marca z najniższego poziomu w historii ? 9,5 zł.Kampania reklamowa Sokołowa z Maciejem Kuroniem w roli głównej być może nie znajduje jeszcze odzwierciedlenia w wynikach sprzedaży tej firmy, ale kurs akcji ruszył w górę. Na walorach tej spółki można było w maju zarobić ponad 10%. Całkiem nieźle radził sobie w maju KGHM, również notując stopę zwrotu w okolicach 10%.Bardzo dobrą postawę Elektrimu zrównoważyła Telekomunikacja, której akcje spadły o 4%. Walory tej firmy od dwóch miesięcy poruszają się w trendzie bocznym, w obszarze 20?22,5 zł. Z punktu widzenia analizy technicznej, konsolidacja sprawia wrażenie korekty wcześniejszych spadków, z której wybicie powinno nastąpić dołem. Wartość naszego portfela mogła spaść o 20%, jeśli w maju zainwestowalibyśmy w Optimus lub MCI. Plany restrukturyzacji Optimusa rynek ocenia na razie dość chłodno, a notowania akcji są najniższe od 1999 roku. Coraz tańsze są walory MCI. Od maksymalnego kursu, który 9 lutego tego roku wyniósł 10,75 zł, ich wartość spadła już o ponad 50%.Na samym dole tabeli prezentującej miesięczną stopę zwrotu znalazło się Espebepe, którego notowania spadły o ponad 50%. Od początku roku akcje tej spółki poruszały się w trendzie bocznym przy minimalnym wolumenie, po czym w trakcie zaledwie dwóch tygodni zniżkowały z 4,29 do 1,75 zł. Temu gwałtownemu załamaniu nie towarzyszyło praktycznie żadne ostrzeżenie ze strony zmiany w obrotach, co w sytuacjach mało płynnych spółek często się zdarza. Bardzo słabo wygląda wykres akcji Krak-Brokers, firmy, która jeszcze pod koniec roku notowana była po 8 zł. Po majowym spadku prawie o 30% kurs jest już poniżej 3 zł.NFI niebezpiecznie tanieNajsłabszym indeksem giełdowym był w maju NIF, którego wartość spadła o 5%. Na rynku funduszy dało się zauważyć wyraźny rozdźwięk między liderami i spółkami, których kursy regularnie spadają. Do tych drugich zaliczają się na pewno Drugi NFI, 7 NFI i NFI Piast. Te trzy fundusze zanotowały najniższe kursy w historii, a ceny ich akcji znajdują się na poziomach, z których wraca się niezwykle ciężko. Pierwsze dwa zbliżają się do granicy 2 zł, natomiast NFI Piast jest już notowany po 1,5 zł.Euro najniżej w historiiOd początku miesiąca regularnie na wartości względem dolara traci złoty. Na rynku międzybankowym za dolara płaci się 4 zł i jeśli ta bariera zostanie pokonana, to notowania amerykańskiej waluty powinny wzrosnąć do 4,16 zł. Taka sytuacja nie będzie korzystna dla posiadaczy akcji, bowiem główne warszawskie indeksy najczęściej są skorelowane dodatnio z walutą. Zatem spadkowi wartości