Jeszcze niedawno kursy chińskich akcji klasy B, denominowanych w dolarach USA i Hongkongu (do lutego 2001 r. dostępne tylko dla cudzoziemców), rosły dynamicznie, stopa zwrotu zaś do 6 czerwca na giełdach w Szanghaju i Shenzhen sięgała odpowiednio 157 i 186%. W ostatnich dniach doszło jednak do korekty, w rezultacie której nastąpił spadek notowań, a wskaźniki C/Z dla obu rynków obniżyły się ze szczytowych 87 i 41 do 50 i 30.Do lutego obywatele ChRL mogli inwestować wyłącznie w akcje klasy A. Rządowi tak bardzo zależało na uruchomieniu prywatnych oszczędności dewizowych, że w końcu stworzył im możliwości zakupu walorów B. Wraz z wyeliminowaniem z początkiem czerwca ostatnich restrykcji dotyczących inwestowania Chińczyków w akcje tej klasy spodziewano się dopływu znacznej świeżej gotówki na ten rynek.Zamiast dynamicznej zwyżki, nastąpiła jednak korekta, w rezultacie której indeksy tego rodzaju walorów notowanych na giełdach w Szanghaju i Shenzhen straciły po kilkanaście procent. Według analityków, na opinie których powołuje się Reuter, spadek kursów był wynikiem rozczarowania inwestorów spodziewających się napływu dużo większych pieniędzy.Dzięki reformom Chińczycy kontynentalni zainwestowali w akcje oszczędności w walutach obcych szacowane na 75 mld USD. Od 1 czerwca, kiedy zniesiono ostatnie restrykcje związane z inwestowaniem w akcje klasy B, na rynek napłynęły zaledwie 3?4 mld USD.W środę indeksy zwyżkowały, ale w czwartek straciły prawie po 4%. W najbliższym czasie prognozowana jest duża zmienność nastrojów inwestorów. Niektórzy zastanawiają się, czy to nie koniec boomu, ale optymiści zapewniają, że w razie czego rząd będzie interweniował i nie dopuści do krachu.Podobnie myślą inwestujący w notowane na giełdzie w Hongkongu akcje H, walory firm kontrolowanych przez chińskie państwo, reprezentujące głównie przemysł ciężki. Indeks obejmujący papiery 54 takich spółek od początku roku zyskał 53%. W rzeczywistości hossa na tym rynku jest silniejsza, gdyż na dynamice indeksu zaważyły dwie duże spółki petrochemiczne, stanowiące aż 40% tego wskaźnika, ale nie cieszące się zbyt dużym wzięciem wśród inwestorów. Inwestorzy nie patrzą na fundamenty, większości nie interesuje, czy spółki zarabiają pieniądze, czy też tracą. Wystarcza im wiara, że w razie kłopotów z odsieczą przybędzie rząd pekiński.

W.Z.?Business Week?, Reuters, ?The Wall Street Journal?