W 2000 r. wynagrodzenia władz spółek przekroczyły 400 mln zł

Ponad 400 mln zł kosztowało akcjonariuszy w roku ubiegłym utrzymanie władz notowanych na warszawskim parkiecie firm. W części z nich kluczowym czynnikiem wpływającym na te koszty były wynagrodzenia osób, które nie zajmują już stanowisk kierowniczych.

W 2000 roku rekordzistą jeśli chodzi o wypłacone kadrze kierowniczej apanaże był BIG Bank Gdański. Łączne płace osób zarządzających i nadzorujących przekroczyły w banku 20,5 mln zł ? Na wysokość wynagrodzeń kadry kierowniczej wpływało kilka czynników. Po pierwsze, rok obrachunkowy 1999/2000 trwał u nas 15 miesięcy, czyli dłużej niż zwykle. Ponad 50% z kwoty 19,6 mln zł wypłaconej zarządowi były to nagrody za sukces w latach ubiegłych. Były one przyznane już wcześniej, ale wypłacone dopiero w 2000 r. Dodatkowo 1 sierpnia odwołano 2 członków zarządu, a powołano 1 nowego, jednak osobom odwołanym, zgodnie z kontraktami, wypłacaliśmy wynagrodzenie ? wyjaśnia Wojciech Kaczorowski, rzecznik prasowy BIG-BG. Warto zauważyć, że, w porównaniu z rokiem poprzednim, zarobki władz firmy wzrosły o 107%, a w 1999 r. BIG-BG znalazł się na drugim miejscu w rankingu najkosztowniejszych władz. Co więcej, w 1999 r. zysk netto banku w porównaniu z 1998 r. zwiększył się o 15% (zarobki władz w tym czasie zwiększyły się o ponad 100%), a w 2000 r. wynik netto obniżył się.Na drugim miejscu w naszym rankingu uplasował się Agros, w którym koszty władz sięgnęły niemal 15,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to niespełna 3 mln zł. Na tak olbrzymią dynamikę wynagrodzeń (najwyższą w giełdowych firmach) wpływ miały wynagrodzenia dla członków zarządu, z którymi rozwiązano umowy, w tym m.in. dla Zofii Gaber i Włodzimierza Kłody. Zmiany we władzach miały związek z przejęciem Agrosu przez francuski koncern Pernod Ricard. Transakcja ta w pierwszej fazie odbyła się przy wykorzystaniu luki w polskim prawie, a największe zyski na całej operacji osiągnęli udziałowcy Towarzystwa Inwestycyjnego Grupy Agros (TIGA). Pikanterii całej sprawie dodaje to, iż właśnie Zofia Gaber i Włodzimierz Kłoda znajdowali się wśród największych właścicieli TIGA.Wysoko w rankingu uplasował się też Elektrim, w którym zarząd zarobił niemal 12 mln zł, a rada nadzorcza kolejne 0,8 mln zł. W tym roku odwołana została ze swego stanowiska Barbara Lundberg. Firma nie podała warunków finansowych odwołania prezesa, jednak można przypuszczać, iż będą one powodem wysokiej pozycji warszawskiego holdingu w przyszłorocznym rankingu. W dalszym ciągu duże obciążenia ponoszą też akcjonariusze KGHM. Przypadek tej firmy jest o tyle ciekawy, iż wykonujący swe obowiązki zarząd otrzymywał niższe wynagrodzenie niż ten, który został zwolniony w 1999 roku (2,5 mln zł wobec 8,9 mln zł).Przy analizie pierwszej dziesiątki najlepiej opłacanych władz uwagę zwraca też dziewiąte miejsce Okocimia. Mimo fatalnych wyników finansowych i systematycznej utraty pozycji rynkowej, koszty wynagrodzeń wzrosły niemal o 40%, osiągając ponad 8 mln zł. Co ciekawe, Okocim znalazł się też w ścisłej czołówce firm, które najbardziej doceniają swą radę nadzorczą. W tej klasyfikacji pierwsze miejsce zajął Budimex, który członkom RN wypłacił niemal 2,7 mln zł. Na drugim miejscu, z kwotą 1,8 mln zł, uplasował się Exbud. Fakt, iż te dwie firmy znalazły się w czołówce, wydaje się interesujący w połączeniu z tym, iż zarówno Exbud, jak i Budimex pozyskały w 2000 roku inwestora branżowego.Kolejną korzyścią finansową z zasiadania we władzach firm jest możliwość otrzymania atrakcyjnych kredytów. Część spółek udziela kierownictwu pożyczek na warunkach rynkowych. W części jest jednak inaczej. Przykładowo w Optimusie członkowie zarządu otrzymali nie oprocentowane kredyty w łącznej wysokości 350 tys. zł. Wiceprezes Wólczanki otrzymał 53,7 tys. zł oprocentowane według stawki 9,9% w skali roku. W firmie Prosper członek rady nadzorczej otrzymał łącznie 400 tys. zł kredytu oprocentowanego według stopy WIBOR dla depozytów trzymiesięczych powiększonej o 1 pkt. proc. W tej samej spółce zadłużył się również jeden z członków zarządu. Otrzymał on 100 tys. na okres 2 lat oprocentowane 8% w stosunku rocznym.Jeśli chodzi o branżową strukturę zarobków, to po raz kolejny najlepszymi pracodawcami okazały się banki. Wypłaciły one ponad 104 mln zł, i to nie licząc Kredyt Banku, który w raporcie rocznym utajnił wynagrodzenia swej kadry kierowniczej. ? Dane te nie są tajne i zostaną opublikowane w sprawozdaniu skonsolidowanym ? zapewnia Izabela Mościcka, rzecznik Kredyt Banku. W roku ubiegłym bank ten znalazł się na ósmym miejscu w naszym rankingu.Lektura raportów rocznych w części poświęconej wynagrodzeniom władz spółek giełdowych pokazuje, iż firmy z tym problemem radzą sobie w różny sposób. Przykładowo w MCI zarządowi nie wypłacono ani złotówki. Firma zawarła natomiast umowę o zarządzanie ze spółką Czechowicz Ventures (CV). Wynagrodzenie dla tego ostatniego podmiotu w 2000 roku wyniosło 761 tys. zł. CV jest też dłużnikiem MCI. Pod koniec 1999 roku Czechowicz Ventures otrzymał 2,4 mln zł pożyczki oprocentowanej na 15% w skali roku. Kwota ta miała być spłacona do końca 1999 r. W wyniku kolejnych aneksów spłata została jednak przesunięta do 1 października 2001 roku. MCI w 2000 r. udzieliło też swym władzom kredytu w łącznej wysokości 419 tys. zł (w tym 121 tys. zł dla Tomasza Czechowicza). W raporcie rocznym nie podano warunków, na jakich zaciągnięty został ten dług.Interesująco wygląda też struktura zarobków w Yawalu. Zarząd spółki otrzymał w 2000 r. wynagrodzenie na poziomie zaledwie 146 tys. zł. Firma zapłaciła jednak dodatkowe 1,3 mln zł za usługi związane z zarządzaniem spółką. Usługi te wykonywane były przez członków zarządu. Co więcej w raporcie Yawalu znajduje się informacja, iż firma (nie podano jaka), w której Edmund Mzyk (były prezes Yawalu) był prezesem, otrzymała 355 tys. zł od Pagedu. Informacji o tym fakcie nie ma natomiast w raporcie Pagedu. E. Mzyk otrzymał od Yawalu dodatkowo 127 tys. zł za dzierżawę budynków.Warte uwagi jest też przypadek Netii. Firma ta, mimo ciążącego na niej obowiązku, nie podała wynagrodzeń zarządu i rady nadzorczej, a jedynie łączne wynagrodzenia tych organów w firmie-matce i wszystkich spółkach zależnych (jest to odpowiednio 9,2 mln zł i 1,2 mln zł). Nie wiadomo też, czy w roku ubiegłym Netia nadal korzystała z usług doradczych spółki Galopus, która jest własnością byłego prezesa Meira Srebernika. W 1999 roku jej wynagrodzenie wyniosło 2,1 mln zł. Galopus dodatkowo uzyskał prawa do odkupienia akcji Netii.Tajemniczo wygląda również sprawa w Stomilu Olsztyn. Zarząd tego producenta opon zarobił w roku ubiegłym 1,4 mln zł, podczas gdy w konkurencyjnej Dębicy było to 3,5 mln zł. Być może wyjaśnieniem tej zagadki jest fakt, iż podczas ostatniego WZA olsztyńskiej firmy przedstawiciele zarządu, zapytani, czy pobierają wynagrodzenie od innych podmiotów, a w szczególności największego akcjonariusza (Michelin), odmówili odpowiedzi zasłaniając się tajemnicą własnych zarobków.

Zasiadanie w radach nadzorczych jest generalnie dość intratnym zajęciem. Nawet jeśli firma-matka nie jest zbyt hojna, zawsze pozostają spółki zależne. Przykładowo w Instalu Kraków rada nadzorcza od spółki otrzymała 142,7 tys. zł, a od podmiotów zależnych kolejne 503 tys. zł. W Prokomie było to odpowiednio 467 tys. zł i 585 tys. zł.

Grzegorz Dróżdż