Ostatnia godzina notowań przyniosła wyraźne odbicie na rynku. WIG20 od dołka odrobił około 15 pkt. i ma obecnie 1285 pkt. To oznacza spadek już tylko o 1%. Obroty wzrosły do ponad 190 mln zł.
W obecnej chwili można powiedzieć, iż to dość gwałtowne odrabianie strat nie ma większego znaczenia dla obrazu rynku. Zdecydowanie zwiększa szanse na wykonanie przez WIG20 ruchu powrotnego w kierunku 1317 pkt., ale jego potencjał, wynoszący około 30 pkt. nie powinien działać na nas zachęcająco., bo wszelkie próby włączenia się do gry w tym momencie mogą zakończyć się podobnie, jak to miało miejsce w ubiegłym tygodniu ? nagłą zmianą kierunku przez indeks i poniesieniem strat. Nie można na razie mówić o niczym więcej, niż o podkupowaniu dołków, a to w trendzie spadkowym nie jest dobrym rozwiązaniem.
Negatywnie należy odebrać dynamikę tego ruchu wzrostowego. Jest ona zbyt duża, więc nie można mówić o żadnej akumulacji walorów. Wygląda to raczej na typowe ?podciągnięcie? kursów, po którym można spodziewać się kontynuacji spadków.
Początek sesji na rynkach w USA przyniósł wzrosty. Nasdaq zyskał około 0,8%, a DJIA 0,1%. Dla drugiego z tych indeksów jako wsparcie zadziałało 3,2% zniesienie marcowo-majowej fali wzrostowej i dolne ograniczenie krótkoterminowego kanału spadkowego. Nasdaq nieco przekroczył podobne wsparcia, więc jego sytuacja jest nieco trudniejsza, ale nadal nie jest źle. Jednak nie należy w obecnej chwili przywiązywać dużego znaczenia do zachowania się rynków amerykańskich w kontekście tego, co dzieje się u nas.
Krzysztof Stępień