British Telecommunications pozyskał z emisji akcji 5,31 mld funtów (7,46 mld USD) ? podał w poniedziałek Bloomberg. Papiery te objęli dotychczasowi inwestorzy brytyjskiej spółki, którym zaoferowano prawie 90% wszystkich nowych walorów po atrakcyjnej cenie 300 pensów za walor, o jedną trzecią niższej od ceny giełdowej. Pozostałe 10% akcji przeznaczone jest dla międzynarodowych inwestorów.Łączną wartość wyemitowanych nowych akcji przez British Telecom oszacowano na 5,9 mld funtów. Do sprzedaży pozostało 10,5% papierów, które mają objąć inwestorzy na rynkach międzynarodowych. Obsługą tej transakcji zajmują się Merrill Lynch oraz brytyjski dom maklerski Cazenove, znane z tego, że w jego własnym systemie obrotu handluje się akcjami London Stock Exchange.Emisja akcji została przeprowadzona przede wszystkim, by pozyskać środki na zredukowanie gigantycznego zadłużenia brytyjskiego potentata telekomunikacyjnego, sięgającego już 27,9 mld funtów (39 mld USD). Wynikło ono z pokaźnych wydatków na prowadzenie ekspansji zagranicznej, a przede wszystkim na pozyskanie licencji UMTS na rynkach europejskich. Szacuje się, że koncerny telekomunikacyjne z Europy wydały w ub.r. na ten cel łącznie ponad 100 mld USD.Nowy prezes British Telecom Christopher Bland, który stanowisko to objął zaledwie przed miesiącem, za priorytetową sprawę uznał zmniejszenie zadłużenia firmy, tym bardziej że ? według analityków Deutsche Banku ? jego wysokość w porównaniu z zyskami, stawia BT na jednym z ostatnich miejsc wśród europejskich potentatów branży telekomunikacyjnej. Zapowiedzi prezesa już są realizowane poprzez sprzedaż nieruchomości należących do firmy, pozbycie się jednostki wydającej książki telefoniczne (tzw. żółte strony) oraz wyzbywanie się innych aktywów. Ponadto BT zamierza wydzielić ze swoich struktur jednostkę świadczącą usługi z zakresu telefonii komórkowej ? BT Wireless ? oraz wprowadzić ją na giełdę, by samodzielnie finansowała ona swój rozwój, podczas gdy jednostka świadcząca tradycyjne usługi telekomunikacyjne zajmie się m.in. obsługą zadłużenia.
Ł.K., Bloomberg