6?10 mld DEM w słoikach i szufladach

Przed wprowadzeniem do obrotu euro niemieckie władze chcą zebrać tony monet w markach i fenigach, walające się teraz po domowych zakamarkach.? Cicho dzieci, powiem wam w sekrecie, że w domu leżą monety. Są w butelkach i w słoikach ? rozlega się konspiracyjny szept z niemieckich telewizorów. ? Poszukajcie ich i oddajcie mamusi lub tatusiowi. Bo jak przyjdzie euro, oni muszą je wymienić.Taka reklama, w której występuje popularny w Niemczech prowadzący tamtejszą wersję ?Milionerów?, jest częścią kampanii Bundesbanku, mającej na celu zachęcić nawet dzieci do przygotowań do wprowadzenia już za pół roku banknotów i monet euro.W tym przypadku chodzi o tzw. śpiące monety, które praktycznie wyszły z obrotu, ukryte w dziecięcych skarbonkach, kuchennych szufladach, dzbankach, słoikach czy po prostu wpadły kiedyś pod tapczan.Prowadzenie takiej kampanii i jej koszty uzasadnia się skalą zadań czekających niemieckie władze. Muszą one w ramach wymiany pieniędzy zebrać z rynku 28,5 mld DEM w monetach, co waży 100 tys. ton. Szacuje się, że z tego 6?10 mld DEM, a więc 30 tys. ton, to właśnie te ?śpiące monety?.Bundesbank chce, żeby możliwie dużo tych pieniędzy trafiło do banków na długo przed terminem. Tak by w pierwszych tygodniach przyszłego roku uniknąć kolejek ludzi z torbami pełnymi drobnicy.Znalezione monety można wrzucać do 20 mln specjalnych worków w oddziałach banków w całym kraju. Po przesortowaniu i przeliczeniu będą wpłacane na konta ich właścicieli. Do jesieni w stu niemieckich miastach będzie prowadzona kampania informacyjna, w czasie której będą też zbierane monety.Na razie reakcja na te apele jest dość mizerna. Na przykład, HypoVereinsbank zauważył jedynie niewielki wzrost aktywności. Zamierza przypominać o ?śpiących monetach? swoim klientom, wysyłając do nich specjalne maile, a także przy okazji dostarczania wyciągów z kont.Szef niemieckiego stowarzyszenia bankowego Manfred Weber przyznaje, że ?akcja nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Zapowiada jej wznowienie zaraz po wakacjach. Bo bez tego nie uda się uniknąć bałaganu przy bankowych okienkach na początku przyszłego roku.

J.B., ?Financial Times?