Azja najgorsze ma przed sobą?
Cztery lata po dewaluacji tajlandzkiego bahta, która była pierwszym sygnałem kłopotów gospodarczych państw Azji, zwłaszcza regionu południowowschodniego, kraje te wciąż nie mogą przezwyciężyć recesji. Wbrew temu, co mówią politycy, główną przeszkodą hamującą wzrost gospodarczy, jak się okazuje, nie są problemy związane ze słabszym eksportem, lecz złe kredyty obciążające bilanse tamtejszych banków szacowane na 2 biliony dolarów.W ostatnich dwóch latach wydawało się, że przynajmniej takie kraje, jak Korea Południowa, Indonezja i Tajlandia dzięki dynamicznemu wzrostowi eksportu do Stanów Zjednoczonych na dobre uporały się z trudnościami. Z Międzynarodowego Funduszu Walutowego otrzymały one wsparcie finansowe w wysokości 80 mld USD. Teraz i one znowu mają kłopoty.Według danych oficjalnych w Tajlandii jedna piąta (18 mld USD) wszystkich kredytów udzielonych przez tamtejsze banki nie jest spłacana przez dłużników, gorzej jest na Filipinach, gdzie zaległości dotyczą jednej czwartej pożyczek, zaś w Indonezji aż jednej trzeciej. ? Złe kredyty jeszcze przez lata będą negatywnie rzutować na wzrost ? twierdzi Tatha Ghose, główny ekonomista zajmujący się Azją w Dresdner Kleinwort Benson. Uważa on, że najgorsze kraje te mają jeszcze przed sobą, a dynamika wzrostu średnio zmniejszy się o 2 punkty procentowe. W pierwszym kwartale obecnego roku finansowego zmniejszył się produkt brutto w Japonii, Tajlandii i Singapurze, dynamika PKB Korei Południowej w tym roku będzie o połowę niższa niż w ubiegłym, wolniej rozwijać się też będą Malezja i Indonezja. Chwilowy jak się okazuje powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu sprawił, że rządy i kierownictwa wielu spółek zaniechały podjęcia koniecznych kroków, rozwiązanie problemów odłożono na później. Zbyt wielu dłużników uniknęło bankructwa. Teraz to się mści i odstrasza inwestorów zagranicznych. Głównie dotyczy to Azji Południowo--Wschodniej. W latach 1997?2000, z wyłączeniem Japonii i Chin, inwestycje zagraniczne zmniejszyły się o 17%, do nieco ponad 50 mld USD. Analitycy przestrzegają, że nawet kiedy rzeczywiście pojawią się możliwości trwałego powrotu na ścieżkę wzrostową z powodu niewydolności systemów finansowych, wykorzystanie szansy okaże się bardzo trudne, gdyż banki nie będą w stanie zapewnić finansowania.Do śmielszego kredytowania przedsiębiorców zachęca ostatnio banki komercyjne nowy szef banku centralnego Tajlandii. Pridiyathorn Devakula podkreśla, że banki powinny chętniej pożyczać pieniądze bez obawy o nazbyt agresywny nadzór ze strony banku centralnego. Poprzedniego gubernatora banku centralnego Tajlandii usunięto z powodu całkowicie odmiennego stanowiska w kwestii standardów.
W. Z., Bloomberg, ?Financial Times?