Negatywne impulsy z rynków wschodzących
Od kilku dni międzynarodowe koła finansowe niepokoi sytuacja na rynkach wschodzących. Negatywne zjawiska nasiliły się głównie w Turcji i Argentynie, ale istnieją obawy, że mogą one stopniowo przenieść się na inne emerging markets. Skutki zaburzeń na rynkach kapitałowym i walutowym dały się już odczuć w Polsce oraz sąsiednich państwach środkowoeuropejskich.
Problemy będące przedmiotem zaniepokojenia finansistów i inwestorów to głównie zachwianie równowagi budżetowej oraz płatniczej, które z kolei pobudza gwałtowny wzrost rentowności papierów skarbowych, a także spadek kursów walut i notowań akcji.Dla Turcji podstawowym problemem jest brak zaufania ze strony międzynarodowych kół finansowych, po tym jak od lutego br. o ponad 45% spadł kurs miejscowej waluty. Kraj ten potrzebuje nowych kredytów zagranicznych, aby spłacić dług, który rośnie wraz ze zwyżką rentowności papierów skarbowych. W tym roku doszło już do jej podwojenia do 95%. Szczególnie ważnym źródłem pomocy finansowej jest pożyczka MFW i Banku Światowego w łącznej wysokości 15,7 mld USD, jednak wypłaty kolejnych rat są uzależnione od realizacji uzgodnionego programu reform.Po trudnych negocjacjach rząd w Ankarze zdecydował się spełnić kilka podstawowych warunków MFW. Zgodzono się dokoptować do zarządu państwowej firmy Turk Telekom dwóch przedstawicieli sektora prywatnego o wysokich kwalifikacjach, co powinno ułatwić usprawnienie zarządzania oraz przygotowanie spółki do prywatyzacji. Władze tureckie postanowiły też, w ramach planu uzdrowienia bankowości, przejąć kontrolę nad pięcioma bankami, którym grozi niewypłacalność.Decyzje te zwiększyły szanse na odblokowanie w czwartek przez MFW raty wynoszącej 1,5 mld USD, to zaś odwróciło na początku sesji środowej trzydniowy spadek indeksu giełdy stambulskiej oraz spowodowało 2-proc. wzrost kursu liry.W Argentynie, po niezbyt udanych próbach zmniejszenia deficytu budżetowego, prezydent Fernando de la Rua i minister Domingo Cavallo wezwali do radykalnych cięć w wydatkach federalnych i lokalnych, które powinny dać w bieżącym roku dodatkowe oszczędności w granicach 1?2 mld USD. Wobec odcięcia od lutego br. od zagranicznych źródeł kapitału Argentyna musi polegać na miejscowych środkach finansowych, aby pokryć tegoroczny deficyt budżetowy, szacowany na 9,3 mld USD. Ogólną sytuację pogarsza obsługa zadłużenia sięgającego 130 mld USD.Kolejne próby refinansowania długu zmuszają rząd do emisji obligacji, których rentowność ? wobec obaw przed niewypłacalnością państwa ? nieustannie rosną. We wtorek osiągnęła ona rekordowo wysoki poziom 14,01%. Zjawisko to ma szczególnie silny wpływ na sytuację w innych krajach. Argentyńskie obligacje skarbowe stanowią bowiem niemal jedną czwartą wszystkich papierów wypuszczonych na emerging markets, które są przedmiotem obrotu międzynarodowego.Kłopoty Argentyny zaczęły już odczuwać Brazylia, Meksyk oraz inne państwa latynoamerykańskie. W ostatnich dniach spadły tam kursy walut, przy czym notowania brazylijskiego reala znalazły się na rekordowo niskim poziomie, zwiększając automatycznie koszty obsługi zadłużenia zagranicznego. Zdaniem ekspertów, tendencji tej nie uda się zahamować bez podwyższenia stóp procentowych. Zabieg taki grozi jednak osłabieniem wzrostu gospodarczego i zwiększeniem wewnętrznego długu publicznego. Na domiar złego, bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Brazylii spadną zapewne w tym roku do połowy kwoty 30 mld USD z lat 1999 i 2000.
A.K. ?Financial Tiemes?, ?IHT?, Bloomberg