Tadeusz Gacyk ? wiceprezes pte DOMUstawa, która reguluje nasze działania, nie jest najgorsza, a limity inwestycyjne, w jakich musimy się poruszać, są na razie są wystarczające i pozwalają na elastyczność. W przyszłości można by jednak pomyśleć o zwiększeniu dopuszczalnych granic inwestycyjnych, zarówno w ilości akcji w kapitale akcyjnym spółki, jak i w poziomie aktywów funduszu zainwestowanych w jeden podmiot. Na pewno brakuje możliwości inwestowania za granicą. Obecne regulacje prawne wykluczają w praktyce taką możliwość. A przecież inwestowanie na różnych rynkach i w różnej walucie również stanowi istotne zdywersyfikowanie ryzyka związanego z inwestycjami w papiery wartościowe. Uważam, że w perspektywie kilku lat, kiedy zostanie ujednolicona waluta europejska, zniknie i ta przeszkoda. Zanim to jednak nastąpi, powinno się dać polskim funduszom emerytalnym możliwość takich inwestycji. Kolejny problem, z jakim mogą się borykać fundusze emerytalne w perspektywie kilkunastu lat, nie wynika z treści ustawy regulującej ich działanie, ale z realiów polskiego rynku kapitałowego. Otóż, istnieje realne niebezpieczeństwo, że za jakiś czas polska giełda stanie się za ciasna na możliwości funduszy emerytalnych. Jeżeli porównamy wzrost aktywów OFE ze wzrostem aktywów giełdy, to zauważymy, że te linie coraz bardziej się rozchodzą, na niekorzyść warszawskiego rynku. Rodzi to obawę, że za kilkanaście lat, bez zmian dotyczących funkcjonowania funduszy, mogą one stać się podmiotami dominującymi na giełdzie, a nie pełnić funkcję stabilizacyjną. Pytanie brzmi, w jaki sposób giełda powinna się rozwijać, żebyśmy mieli wystarczająco dużo przestrzeni. Kolejna sprawa to instrumenty dłużne, których o konstrukcji odpowiadającej właśnie funduszom emerytalnym mogłoby być więcej. Dochodzą głosy, że Ministerstwo Finansów pracuje nad stworzeniem takich papierów. Najwygodniejsze byłyby oczywiście instrumenty o jak najdłuższym terminie wykupu. Żałuję, że nie wypalił pomysł o publicznym i płynnym rynku obligacji. Mimo że rynek międzybankowy nie jest zły, to dla takich podmiotów jak my nie jest wystarczająco transparentny. Wszyscy czekamy także, kiedy warunki ekonomiczne pozwolą na inwestowanie w instrumenty wręcz stworzone pod fundusze emerytalne ? listy zastawne. Na razie, według mojej orientacji, żaden z funduszy nie zainwestował w ten instrument. Brakuje również rozwiniętego rynku obligacji komunalnych, a co za tym idzie ? nie ma także w Polsce instytucji z tradycjami ratingowymi, co powoduje, że tracimy zbyt dużo czasu na analizę kredytową potencjalnego emitenta.