Na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej IPE w Londynie, baryłka ropy gatunku Brent kosztowała w końcu sesji tylko niewiele ponad 25 USD, podczas gdy tydzień wcześniej jej cena zbliżała się już do 27 USD. Najważniejszym czynnikiem, który spowodował przeceną tego surowca była informacja o znacznie wyższych niż się spodziewano zapasach paliw płynnych w Stanach Zjednoczonych, co dobrze rokuje jeśli chodzi o rozpoczynające się na północnej półkuli przygotowania do zbliżającego się powoli sezonu zimowego. Amerykański instytut petrochemiczny poinformował, że zapasy w mijającym tygodniu zwiększyły się aż o 909 tys. baryłek i są one wyższe o 6,1% niż w analogicznym okresie 2000 r. Niewątpliwie drugim bardzo istotnym czynnikiem było wznowienie, po pięciu tygodniach negocjacji z ONZ, dostaw ropy przez Irak. W piątek pojawiła się też kolejna informacja, która przyczyniła się do spadku cen tego surowca. Międzynarodowa agencja energetyczna (IEA), poinformowała, że w związku z globalnym schłodzeniem gospodarczym spada światowy popyt na ropę, i obecne poziomy zapasów tego surowca są wystarczające na jego pokrycie.