SwissAir porozumiał się w sprawie Sabeny
Notowania spółki SwissAir, szwajcarskiego przewoźnika lotniczego, poszybowały podczas środowej sesji na giełdzie w Zurychu aż o 20% w górę w reakcji na porozumienie, które firma osiągnęła z belgijskim rządem w sprawie udziałów w tamtejszych liniach lotniczych Sabena. Był to największy jednodniowy wzrost notowań SwissAir w historii spółki.Na mocy porozumienia z władzami belgijskimi, drugim obok szwajcarskiej firmy dużym udziałowcem Sabeny, SwissAir zostanie zwolniony z zobowiązania do zwiększenia udziałów w belgijskiej firmie do 85%. Rząd i Sabena wycofają też z sądu wniosek z żądaniem wyegzekwowania od SwissAir tej inwestycji. Przypomnijmy, że Szwajcarska firma zapowiedziała wcześniej, że nie będzie więcej dokupywać akcji Sabeny, ponieważ udziały w niezyskownych liniach lotniczych, takich jak belgijskia firma, naraziły ją na straty w ubiegłym roku w wysokości 2,9 mld franków szwajcarskich (1,6 mld USD).W zamian za to Sabena otrzyma w ciągu najbliższych dwóch lat kwotę w wysokości 430 mln euro (370 mln USD), z której 60% będzie pochodzić od szwajcarskiej spółki, pozostałe zaś 40% przyzna belgijski rząd. Ponadto uzgodniono jeszcze kilka drobnych szczegółów. M.in. SwissAir zgodził się na przejęcie dziewięciu samolotów marki Airbus od Belgów.? Porozumienie to jest bardzo korzystne dla SwissAir, ponieważ znacznie zredukowało ryzyko bankructwa szwajcarskiego przewoźnika, na temat którego zaczęto już powoli spekulować ? powiedział Bloombergowi Damien Horth, analityk z ABN Amro. Pasuje ono też do strategii zapowiedzianej w ubiegłym tygodniu przez szefa szwajcarskiej firmy ? Mario Cortiego. Zapowiedział on sprzedaż aktywów za kwotę ok. 3 mld franków oraz redukowanie kosztów działalności co roku o ok. 215 mln franków. Gdyby firma nie doszła jednak do porozumienia z Sabeną, wówczas realizacja tych planów raczej nie byłaby możliwa.Z kolei Sabena zapowiada, że nowe środki, których części spodziewa się już we wrześniu br., przeznaczy na restrukturyzację, która ma przywrócić jej rentowność.
Ł.K., Bloomberg