Po osiągnięciu 1148 pkt. zatrzymał się marsz w górę WIG20. Od maksymalnej wartości indeks stracił około 5 pkt., ale zważywszy na trwające zwyżki na europejskich rynkach można przypuszczać, iż byki spróbują jeszcze raz zaatakować. Tak, czy inaczej nie można powiedzieć, by dzisiejsze notowania w jakimś stopniu zanegowały negatywny obraz rynku, jaki powstał w piątek. Wzrost jest na razie zbyt mały, a dodatkowo towarzyszą mu niskie obroty, co każe uznać go tylko za ruch korekcyjny, będący powrotem do przełamanego wsparcia.
Atmosferę na głównych parkietach w Europie poprawiają notowania kontraktów na indeksy z USA. Nasdaq zyskuje 25 pkt., a S&P ponad 4 pkt., co zapowiada wzrosty na początku sesji. Trzeba przyznać, iż amerykańskie indeksy wyglądają zupełnie nieźle. W przypadku DJIA czerwcowe spadki zniosły 2/3 wcześniejszej fali wzrostowej, więc je uznać za korektę, po której mogą powrócić trwalsze wzrosty. Powinno je zagwarantować przełamanie linii trendu spadkowego, wyprowadzonej z majowego szczytu, która przebiega nieco powyżej 10.600 pkt. Oscylatory zachęcają do pozostawania na rynku.
Na Nasdaq zniżki zniosły tylko połowę kwietniowo - majowych wzrostów, co jest sygnałem, że byki są w dobrej formie. Z drugiej jednak strony fala wzrostowa zatrzymała się na poziomie 32,8% zniesienia zniżek z okresu wrzesień ? kwiecień, co nie pozwala powiedzieć, by indeks wszedł w okres korekty całej bessy. O tym będziemy mogli mówić po przebiciu majowego szczytu przy 2.300 pkt. Tu istotnym poziomem są okolice 2.150 pkt., gdzie mamy krótkoterminową linię trendu oraz szczyt z końca czerwca.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu