Karuzela z raportami nieskonsolidowanymi na dobre się rozkręciła. Poniedziałek był ostatnim dniem, kiedy spółki publiczne chwaliły się swoimi osiągnięciami w II kwartale tego roku. Do chwili oddania tego testu swoje wyniki opublikowało 12 firm WIG20. Oczekiwania analityków i inwestorów były jednoznaczne. W obliczu słabnięcia wzrostu gospodarczego mało kto oczekiwał choćby przyzwoitych wyników. Dotychczasowe raporty nie potwierdzają obaw. W większości przypadków spółki utrzymały status quo sprzed roku. Całkiem nieźle wyglądają wyniki sektora IT (ComputerLand, Optimus). Banki, poza wyróżniającym się zdecydowanie Pekao, słabsze przychody odsetkowe rekompensowały sobie wpływami z tytułu prowizji. Zawiodły z kolei spółki tzw. starej ekonomii, które z reguły odnotowały niższe wyniki (EKP, Orbis, Świecie).Rynek przyjął te wyniki z niedowierzaniem. Nieufność nie ustępuje, gdyż inwestorzy wciąż oczekują reszty wyników finansowych krajowych blue chipów, a ponadto prawdziwe oblicze rodzime korporacje pokażą dopiero w następnym tygodniu, kiedy będą publikowane raporty skonsolidowane.Widoczne na wykresie szpulki najlepiej dowodzą równowagi, w jakiej pozostaje rynek akcji. Z punktu widzenia analizy technicznej, dopóki nie zostanie pokonana krótkoterminowa średnia krocząca, z którą zmaga się indeks od kilku sesji, dopóty rynek nie wydobędzie się z trendu horyzontalnego. Na MACD i RSI od wielu tygodni widać znaczące dywergencje, świadczące o osłabianiu się impetu strony podażowej. Może to oznaczać, że rynek znajduje się blisko utworzenia dna.