Zmiana trendu na rynku walutowym
Ostatnie cztery tygodnie na rynku walutowym to klasyczna korekta po tym, jak notowania zagranicznych walut na początku lipca ?za szybko i za daleko? poszły w górę. Teraz trend nie jest tak gwałtowny, co jest korzystne, bo zmniejsza ryzyko związane ze zmiennością rynku.Wzrosty euro mają poważne reperkusje z punktu widzenia analizy technicznej. Wykres tej waluty przełamał główną spadkową linię trendu, bykom udało się także doprowadzić do przekroczenia szczytu, który notowania osiągnęły w czasie lipcowego załamania rynku (3,78 zł). To oznacza, że euro będzie dalej umacniać swoją pozycję, co negatywnie odczują zaciągający kredyty w tej walucie.Przez ostatnie cztery tygodnie gwałtowny lipcowy wzrost odreagowywał także dolar. Amerykańska waluta obroniła się nad ważnym poziomem 4,16 zł i po konsolidacji jej notowania ponownie ruszają w górę. We wtorek koło południa na rynku międzybankowym dolar notowany był po 4,26 zł, tylko 1,5 gr poniżej szczytu z 2 sierpnia. Wzrost na zamknięcie sesji do 4,28 zł będzie równoznaczny z sygnałem zmiany trendu krótkoterminowego na wzrostowy, po którym notowania dolara zyskają przynajmniej do lipcowego szczytu na 4,41 zł. W dalszej perspektywie dolar będzie wzrastał do maksimum z października ub.r. (4,72 zł).Spośród tych dwóch walut, silniejsze w ostatnim czasie jest euro. Za jednostkę europejskiej waluty trzeba było zapłacić w poniedziałek 89,7 centów, podczas gdy jeszcze na początku lipca cena nie przekraczała 84 centów. Euro powinno w dalszym ciągu zyskiwać na wartości do 96 centów.Na gwałtowny wzrost kursów walut na początku lipca WIG20 zareagował silnym wzrostem. Dlaczego? Zdaniem niektórych analityków, złoty był przewartościowany i gwałtowne załamanie ?należało mu się?, dodatkowo taki szybki spadek wartości naszej waluty usuwał ryzyko podobnych wydarzeń w przyszłości. To miało być korzystne dla inwestorów zagranicznych, którzy powinni rzucić się jak charty na nasze akcje. Za takim tłumaczeniem poszły zlecenia na kupno akcji, tylko nie ze strony inwestorów zagranicznych, ale tych, którzy w takie tłumaczenie uwierzyli. Bo druga strona tego medalu jest taka: nasza waluta znalazła się w trendzie spadkowym (szczególnie w stosunku do euro) i teraz każdy wzrost kursu naszych akcji jest dla zagranicy ?wytłumiony? słabością złotego, a każdy spadek ta słabość wzmaga. Zatem kiedy złoty traci na wartości zagranicy nie opłaca się podwójnie inwestować w nasze akcje.Żeby wykorzystać trendy na rynku walutowym nie trzeba odpowiadać na pytanie, jaki będą miały wpływ na notowania akcji. Jest rynek kontraktów terminowych walutowych, który regularnie zyskuje na płynności i na którym siłę nowego trendu można ?skonsumować? bezpośrednio, bez odwoływania się do rynku akcji. Można zatem spróbować zająć pozycję długą na euro (na dolarze po wzroście do 4,28 zł), nie przesadzając z wielkością pozycji i nie zapominając o zleceniu stop ograniczającym straty.
Tomasz Jóźwik