Z Maciejem Grelowskim, prezesem zarządu Orbis SA, rozmawia Adam Mielczarek
Dlaczego na komunikat o zwołaniu NWZA w celu wyboru rady nadzorczej poprzez głosowanie oddzielnymi grupami musieliśmy czekać od piątku (27 lipca), kiedy to złożono wniosek, aż do czwartku (9 sierpnia), kiedy poinformował o tym Orbis?Nie widzę w tym nic dziwnego. Mamy przecież na to dwa tygodnie. Kierujemy się prawem, a nie jest naszym obowiązkiem odnoszenie się do artykułów prasowych. Co więcej, potwierdziliśmy te doniesienia, gdy tylko zwrócono się do nas z tym pytaniem.Czy nie byłoby jednak lepiej, aby taki komunikat wyszedł bezpośrednio od Was?Nie mam wątpliwości, że ktoś miał tutaj złą wolę, gdyż wniosek został złożony w piątek, tuż przed zakończeniem dnia pracy, z wyznaczonym nierealnym terminem. Nieco później wiadomość ta była w gazetach. Przyznam, że skład grupy mnie zaskoczył, zwłaszcza lider ? PZU. Ponadto, tylko z większych akcjonariuszy, byli to m.in. Templeton, Commercial Union, ABN Amro.Ponoć spotyka się Pan z poszczególnymi uczestnikami tej koalicji próbując ją rozbić.Nie. Z żadnym z nich indywidualnie nie rozmawiałem. Doprowadziłem jedynie do spotkania części nowych akcjonariuszy z przedstawicielami Accora, by mieli okazję pomiędzy sobą dyskutować. Dotarły do mnie także informacje, iż pomimo że Francuzi złożyli wówczas deklarację wspólnego wyboru, ta grupa postanowiła realizować swój program.Czy celem tych rozmów było doprowadzenie do wycofania się ?nowych? ze swoich zamiarów zwołania NWZA?Ja uważam, że działanie tej grupy jest szkodliwe. Naszym celem było stworzenie platformy, na bazie której akcjonariusze mogą sobie porozmawiać. Jeżeli zjawia się akcjonariusz, który wcześniej nie miał żadnych życzeń, a ja osobiście uważam, że teraz pewne żądania są całkowicie bezpodstawne i mają zamiar doprowadzić jedynie do pewnego ożywienia wokół spółki, to sugeruje to ? sądząc po podobnych przypadkach w innych spółkach ? jedynie spekulacyjne zamiary.A może to Accor poczuł się zagrożony, Pan zaś, będąc z nim związany już od dłuższego czasu, ?trzyma? jego stronę?Nie. Accor nie ma się ani czego bać, ani czuć pewnym. On stara się wypełniać zobowiązania wynikające z umowy prywatyzacyjnej i to wszystko. Ja natomiast jestem odpowiedzialny za spółkę i uważam, że tego typu przedsięwzięcia, jeśli są w nieodpowiedniej proporcji (Accor ma 20%, czyli mniej niż zorganizowana grupa akcjonariuszy) i w złym momencie, po prostu szkodzą firmie.Analitycy dość często zwracają uwagę, że na innych giełdach Accor, mówiąc delikatnie, nieładnie obchodził się z mniejszościowymi akcjonariuszami, przy okazji transferując zyski do siebie.O innych giełdach nic nie wiem, bo tego nie obserwuję. Znam jedynie sytuację w porównywalnym kraju, czyli na Węgrzech, i tamte doświadczenia są wyłącznie pozytywne. We wszystkim tym, jak Accor rozwija swoją działalność i jakie zawiera z nami umowy, bardziej bym się doszukiwał zmowy w interesie konkurencji niż działania dla zabezpieczenia swoich interesów. Dziękuję za rozmowę.