W zasadzie niewiele zmieniła się sytuacja na rynku. WIG20 ponownie przebił się powyżej ważnego oporu wyznaczonego przez SK-45 i osiągnął wartość z wczorajszego otwarcia przy 1159 pkt. To anuluje negatywny wydźwięk ostatniej świecy, ale warunkiem tego jest utrzymanie się indeksu na tym poziomie do zakończenia sesji. Wiele w tym względzie zależeć będzie od dalszego kształtowania się kursu TP.S.A. Po przebiciu się powyżej 13 zł kurs od dłuższego czasu pozostaje na poziomie 13,10 zł. Widać przy tym znaczny spadek dynamiki przyrostu obrotów, których wolumen wynosi blisko 1,5 mln sztuk. W przypadku akcji TP.S.A. od strony technicznej zadowala zakrycie czarnej świecy z wtorku przy wyraźnie większym obrocie.
Na zagranicznych giełdach nastroje nieznacznie się poprawiły, ale i tak spadki są pokaźne. Kontrakty na amerykańskie indeksy przez cały dzień oscylują wokół poziomu wczorajszego zamknięcia. Publikacja skorygowanych danych o wydajności i kosztach pracy w II kwartale w USA nie powinna wpłynąć na dzisiejsze notowania z tego względu, że były one zbliżone do oczekiwań analityków. Wydajność wzrosła o 2,1%, a koszty o 2,7%. Po wczorajszej reakcji na indeks NAPM amerykańskich inwestorów trudno się spodziewać jakieś nagłej przemiany na tamtejszych giełdach. Widać ogromną presję na dotarcie indeksów do marcowych minimów, ale też nie można pominąć faktu, że publikowane ostatnio dane są raczej zgodne z oczekiwaniami analityków lub nawet nieco lepsze (poza indeksem nastrojów). To potwierdza, że procesy spowolnienia gospodarczego w USA nie pogłębiają się. Tyle, że w obecnej chwili inwestorzy w USA chcieliby zapewne dostać sygnały, że gospodarka powoli przyspiesza, a na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie. Dlatego wiele wskazuje na to, że dalsze perspektywy rynków USA wyjaśnią się na poziomie marcowych minimów, do których przecież niewiele już brakuje.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu