Poniedziałek był bardzo ważnym dniem dla Richarda Grasso (na fot.), szefa New York Stock Exchange. Zdawał sobie sprawę, że jeśli handel będzie odbywał się sprawnie, mało kto zwróci na niego uwagę, ale w razie wpadki ? stanie się głównym winowajcą.
W ostatnich dwóch latach w unowocześnienie swoich systemów NYSE zainwestowała pół miliarda dolarów, a bezpieczeństwo obrotu miały zagwarantować nadzwyczajne środki dotyczące reguł handlu.Grasso zna swoją instytucję na wylot, gdyż z Wielką Tablicą (Big Board), jak określana jest giełda nowojorska, związana jest cała jego 33-letnia kariera zawodowa. W tym okresie zdążył dobrze poznać wszystkich 1366 członków tego parkietu. Nikt z jego poprzedników na stanowisku szefa NYSE nie znał tak dobrze tego rynku jak on.Mimo silnej konkurencji, zwłaszcza ze strony elektronicznego rynku Nasdaq, pod rządami Richarda Grasso New York Stock Exchange utrzymała pozycję lidera. Na koniec lipca jej kapitalizacja wynosiła 11,5 biliona USD, czterokrotnie więcej niż Nasdaq czy giełdy tokijskiej, a koszty handlowania akcjami na NYSE są o 40% niższe.Kierownictwo Nasdaq uważa, że Grasso nie gra fair. Wprowadzone przez niego regulacje dotyczące trybu powiadamiania przez spółki swoich głównych akcjonariuszy o zamiarze przeniesienia notowań na inny rynek spowodowały, że Nasdaq zdołał pozyskać zaledwie jedną spółkę notowaną na NYSE.7-letnie rządy Grasso to nie tylko sukcesy. Przed trzema laty reputacją NYSE jako najlepiej regulowanego rynku na świecie zachwiał skandal, w który zamieszany był jeden z brokerów działających na tym parkiecie. Później szef NYSE musiał tłumaczyć się przed kamerami telewizyjnymi, dlaczego ? mimo unowocześnienia systemu handlu ? doszło do 85-minutowej przerwy w notowaniach.Dla Grasso ważne jest nie tylko bieżące sprawne funkcjonowanie rynku, ale także przyszłość Wall Street jako centrum finansowego. Zniszczenie World Trade Center może przyspieszyć koniec dotychczasowej roli Wall Street i sprowadzić ją wyłącznie do roli symbolu.Już wcześniej banki inwestycyjne zaczęły przenosić swoje siedziby w tańsze i bardziej bezpieczne rejony, zwłaszcza do New Jersey. Te instytucje finansowe, których biura zostały zniszczone, będą musiały poszukać sobie nowych siedzib. Niewykluczone że pozostaną tam na stałe.
W.Z. Bloomberg, Reuters