- Leszek Miller potwierdził w środę, że jeśli SLD i UP zdobędą większość w Sejmie, kandydatem tej koalicji na ministra finansów będzie Marek Belka. Kandydat zapowiedział, że bliższe szczegóły założeń polityki fiskalnej na 2002 rok przedstawi w czwartek. Belka, który obecnie jest doradcą ekonomicznym prezydenta, ma być też po niedzielnych wyborach wicepremierem odpowiedzialnym za politykę gospodarczą rządu. Pogarsza się stan finansów publicznych. Rząd nie informuje o sytuacji budżetowej w tym i przyszłym roku. W tej sytuacji w przypadku utworzenia samodzielnego rządu przez SLD i Unię Pracy na odpowiednie stanowiska desygnujemy Marka Belkę i Marka Pola - powiedział Miller na konferencji prasowej. Dodał, że Pol ma być ministrem infrastruktury i wicepremierem. Rzecznik SLD Michał Tober powiedział PAP, że nowe ministerstwo infrastruktury powstanie z połączenia obecnych resortów łączności i transportu. Belka, powiedział na środowej konferencji prasowej, że szczegóły założeń polityki fiskalnej na przyszły rok przedstawi w czwartek o 10.00. Plan jest już przygotowywany. Punktem wyjścia jest proces budżetowy, który odbywa się w Ministerstwie Finansów obecnie kierowanym przez panią (Halinę) Wasilewską-Trenkner. Spodziewam się, że ten rząd do końca miesiąca przyjmie projekt budżetu - powiedział obecny doradca ekonomiczny prezydenta. Dodał, że nowy rząd złoży w ciągu czterech tygodni po wyborach autopoprawkę do projektu przedstawionego przez odchodzący rząd. Spodziewam się, że projekt ten zostanie przesłany do Sejmu z zaznaczeniem, że w ciągu czterech tygodni rząd przygotuje szeroką autopoprawkę, która będzie stanowiła plan ratunkowy finansów publicznych - powiedział Belka. Według Belki w celu załatania dziury budżetowej bardziej należy skoncentrować się na oszczędności wydatków niż na zwiększaniu dochodów. Rząd stoi przed wyzwaniem zaostrzenia polityki fiskalnej w przyszłym roku na 40-50 mld zł poprzez cięcia wydatków lub podniesienie podatków, żeby deficyt budżetowy nie przekroczył możliwości sfinansowania, szacowanych na nie więcej niż 40 mld zł. Prawdopodobnie część tej olbrzymiej budżetowej dziury będzie musiała być zasypana pewnymi ruchami po stronie dochodów państwa, czyli po prostu podatkami. Ale to będzie znakomita mniejszość - powiedział Belka w środę w prywatnej telewizji TVN24. Znacznie więcej musimy zaoszczędzić, musimy znaleźć po stronie cięć, zmieniając filozofię wydatkowania pieniędzy publicznych, czyli dokonując licznych reform. Nie chodzi o reformę finansów publicznych, chodzi o wiele, kilkanaście czy kilkadziesiąt reform poszczególnych elementów finansów publicznych. Każda z nich będzie bardzo trudna i każda będzie wymagała odwagi, woli ze strony rządzących i umiejętności skoordynowania tego - dodał. Nie wykluczył on również możliwości kolejnej nowelizacji tegorocznego budżetu. Nie wykluczam także, w zależności od rozwoju bieżącej sytuacji finansowej, kolejnej nowelizacji budżetu w tym roku - powiedział. Sejm znowelizował w lipcu tegoroczny budżet zwiększając deficyt o 8,6 mld zł do 29,1 mld zł, gdyż wpływy do budżetu okazały się mniejsze od wcześniej planowanych z powodu osłabienia tempa wzrostu i głębszego spadku inflacji. Deficyt budżetu 2001 roku po sierpniu wyniósł 71,9 proc. planu po nowelizacji. Dochody budżetu wyniosły po sierpniu 59,2 proc. planu, a wydatki 61,3 proc. Belka poinformował, że od pewnego czasu pracował nie tylko nad projektem przyszłorocznego budżetu, ale też nad koncepcją całej polityki gospodarczej przyszłego rządu. Dzisiaj zostało powiedziane, że będę pełnił funkcje wicepremiera i jak to określił pan przewodniczący Miller, szefa sztabu gospodarczego. Tak naprawdę oznaczać to może, że będę tym człowiekiem w rządzie, który będzie miał za zadanie koordynować politykę gospodarczą, realizowaną przez kilka ministerstw. W tym kierunku szły moje prace - powiedział Belka w TVN24. Oprócz Belki i Pola Miller nie podał żadnych innych kandydatów do objęcia resortów gospodarczych, nie wymienił także Wiesława Kaczmarka, który był wcześniej wskazywany jako kandydat na ministra Skarbu Państwa. Kaczmarek, poseł SLD, i były minister prywatyzacji w okresie rządów koalicji SLD-PSL w latach 1993-97, pytany w środę przez PAP, czy zostanie ministrem skarbu w nowym rządzie, odpowiedział: Proszę to pytanie zadać Leszkowi Milerowi, nie będę bawił się w żadne spekulacje . Według Belki fakt, że SLD na kilka dni przed wyborami ujawnił swego kandydata na stanowisko ministra finansów i wicepremiera do spraw gospodarczych, miał uspokoić nastroje i pokazać rynkowi, że Sojusz ma przemyślaną strategię uporania się z finansami publicznymi. Chodziło nam właśnie o wiarygodność i zrozumienie. Te wszystkie decyzje muszą być zrozumiałe i łatwo akceptowane przez społeczeństwo. W przypadku gospodarki chodzi także o przedsiębiorców, analityków, tzw. rynek - powiedział w TVN24. Jego zdaniem Polska musi mieć politykę dobrze skoordynowaną w różnych ministerstwach: finansów, gospodarki, pracy, infrastruktury, skarbu itp. Na pewno można się spodziewać, polityki zewnętrznie spokojnej, drużyny, która się dobrze rozumie - dodał Belka. Przyszły minister finansów powiedział PAP, że jego funkcja szefa sztabu gospodarczego oznacza, że będzie przewodniczył Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów. Lider SLD ogłosił ponadto, że w przypadku zdobycia przez SLD większości w 460-osobowym Sejmie resortem spraw zagranicznych będzie kierować Włodzimierz Cimoszewicz, ministrem spraw wewnętrznych i administracji zostanie Krzysztof Janik, szefem MON zostanie Jerzy Szmajdziński. Rzecznikiem przyszłego rządu będzie obecny rzecznik SLD Michał Tober.(PAP)