CSFB
Kupować Elektrim przy cenie docelowej w 12-miesięcznym horyzoncie czasowym wynoszącej 30 zł zaleca Credit Suisse First Boston, który po przerwie wznowił monitorowanie spółki.Analitycy banku uważają, że o ile firma ta wcześniej borykała się z niedoborem środków finansowych, skutkami nadmiernie agresywnych przejęć i konkurencją ze strony TP SA i była uwikłana w spory z ważnymi partnerami zagranicznymi, to po sfinalizowanej 5 września transakcji z Vivendi główne czynniki ciążącego na Elektrimie ryzyka inwestycyjnego i źródła niepewności zostały wyeliminowane. Ma on też potrzebne środki pieniężne. W tej sytuacji głównym zadaniem, wobec jakiego stoi nowy zarząd Elektrimu, jest restrukturyzacja zobowiązań krótkoterminowych i dalsze uproszczenie struktury tej grupy.W ramach owej restrukturyzacji ? uważają analitycy ? Elektrim powinien odsprzedać dalsze składniki majątku, w tym część w pionie łącznościowym, jak też skupić się bardziej na realizacji wartości aktywów netto w łączności (przez wprowadzenie ET na giełdę) oraz na generowaniu wartości w energetyce. Nowa ekipa kierownicza, która zdołała w II kwartale zmniejszyć koszty sprzedaży i ogólnego zarządu o 40% w stosunku do poprzedniego roku ? sądzą oni ? powinna sobie z tym poradzić.Głównym czynnikiem wzrostu zysków Elektrimu, według analityków, powinien być pakiet udziałów w PTC.Komentując wspólne plany Vivendi i Elektrimu na temat wprowadzenia ET na giełdę w ciągu roku-półtora, CSFB wyraża przekonanie, że posiadacze akcji Elektrimu będą mieli możliwość ich zamiany na akcje ET.Analitycy podtrzymują jednak wyrażone już wcześniej przypuszczenie, że Vivendi odsprzeda swój pakiet udziałów w ET, a obecną transakcję Francuzi zawarli jedynie po to, aby zabezpieczyć zainwestowane poprzednio w tej spółce zależnej 1,2 mld USD.Do spłacenia wynoszących ok. 279 mln USD długów spółki macierzystej ? podkreślono ? nie wystarczy odsprzedanie Portu Praskiego (szacunkowe wpływy ? 33 mln USD) ani wytwórni kabli (100 mln USD). Analitycy sądzą więc, że pierwsza oferta publiczna ET może być dla Elektrimu okazją do sprzedania części posiadanego, 49--proc. udziału w tej spółce, do czego nie będzie konieczna zgoda Vivendi. Dlatego też nie uważają już zadłużenia Elektrimu za istotny czynnik ryzyka.Zdaniem analityków, po transakcji z Vivendi faktyczna kontrola, jaką Elektrim sprawuje nad swoim pionem łącznościowym, jest większa, niż wynika to z proporcji posiadanych akcji. Sądzą oni jednak, że zarząd może punkt ciężkości swojej grupy przesunąć w stronę energetyki.
Mariusz Kukliński (Londyn)