W mijającym tygodniu najwięcej działo się na międzynarodowym rynku paliw płynnych. Notowania ropy naftowej okazały się bowiem najbardziej podatne na niepokojące informacje dotyczące koniunktury w gospodarce światowej oraz zbliżającego się konfliktu zbrojnego między USA a ośrodkami terrorystycznymi. Cena gatunku Brent z dostawą w listopadzie spadła najpierw do nieco ponad 22 USD za baryłkę, tj. najniższego poziomu od prawie dwóch lat, by następnie odrobić część strat i zakończyć tydzień w Londynie na poziomie 23,15 USD. Dla porównania, w poprzedni piątek wynosiła ona 25,44 USD. Do wzrostu notowań przyczyniła się perspektywa zmniejszenia popytu na paliwa płynne w związku z coraz gorszą koniunkturą w gospodarce światowej oraz rosnącymi zapasami ropy w USA. Odpadło też niebezpieczeństwo dalszego ograniczenia dostaw przez kraje OPEC, których ministrowie postanowili pozostawić wydobycie i eksport na dotychczasowym poziomie. Ugrupowanie to nie chce bowiem wziąć na siebie odpowiedzialności za dodatkowe zaostrzenie problemów gospodarczych na świecie po niedawnym ataku terrorystycznym na USA.
A.K.