jednak oszukać nie można i przykład Netii bardzo dobitnie to pokazuje. A
czemu znowu straszę ? Bo wzrosty w ostatnim tygodniu (na Świecie) są niczym
innym jak tylko korektą ostatnich ogromnych spadków i bessa się jeszcze nie
skończyła, a spadki dalej przed nami. Wystarczy spojrzeć na powody
ostatniego wzrostu. Tymi były na przykład duży spadek cen ropy, dużo gorsze
dane ekonomiczne (nadzieja na obniżkę stóp) lub nadzieja na udane ataki na
Afganistan. Ropa spadła z powodu bardzo dużego spadku popytu wywołanego
recesją (tak tak ... w USA jest już recesja, choć wielu ekonomistów powie to
dopiero jak recesja się skończy ? tak zawsze było i tak będzie ? ja mówię
teraz) i nikt się tym nie przejmuje, dane ekonomiczne pokazują fatalny stan
gospodarki USA i jak na razie żadne cięcia stóp nie pomagają (nadziei na
uratowanie USA przez FED nie da się jednak pokonać żadną złą informacją), a
ataki na Afganistan niczego nie zmienią. Większość danych ekonomicznych w
tym tygodniu była w USA bardzo zła, ale jak na razie ignorowane jest to
przez rynek. Dopiero piątkowy lepszy (lepszy od zaniżonych prognoz) Chicago
PMI i zrewidowany indeks nastroju podziałały na rynek. Dały spory wzrost.
?Dobre? dane potrafią widzieć, złych nie. Rynkiem nie rządzą teraz prawa
ekonomii, a emocje wywołane przez zamieszanie z terrorystami. Nie jest to
byle wydarzenie i wpływ na rynek mieć musi. Nie rozumiem tylko jednego (choć
wiem, że giełda ma swoje prawa). Teraz rędziesiąt procent.
Wszyscy o tym wiedzą. Jeśli akcja USA będzie udana i doprowadzi do rozbicia
terrorystów (jeśli się uda to w ciągu lat, a nie dni czy tygodni) to rynek
przyjmie ten fakt dużym wzrostem. Stąd lekceważenie danych ekonomicznych.
Czy widzicie Państwo tutaj pewną głupotę rynku ??? Przecież zlikwidowanie
zagrożenia w żadnej mierze nie pomoże spółkom uzyskać lepszych wyników, nie
pomoże gospodarce. Oczywiście ..... będzie to bardzo dobre.....gospodarce
terroryści już nie zaszkodzą, ale NIE JEST TO POWÓD DO WZROSTU, bo jedynie
likwiduje się zagrożenie, a nie czyni coś dobrego. Byczki powiedzą
oczywiście, że pomoże to wyjść USA z recesji i uaktywni popyt, inwestycje
itd itp. Tylko, że przed atakiem dane też były fatalne, a teraz będą jeszcze
gorsze. Akcja zbrojna USA jedynie zlikwiduje zagrożenie, a nic nie jest w
stanie pomóc. Giełda rządzi się swoimi prawami i każdy liczy na wzrost.
Giełda to też emocje i psychologia. Dane ekonomiczne i złe wyniki spółek są
teraz lekceważone. Jak wojenny kurz opadnie i wrócimy do giełdy jaką znamy
od lat, wtedy rynek obudzi się i zobaczy zyski spółek oraz stan gospodarki.
To co się stało 11 września niesie ze sobą nie tylko całą masę zagrożeń, ale
także przyniosło wymierne straty. Straty sektora lotniczego,
ubezpieczeniowego, turystycznego i wielu wielu innych. To są fakty i spółki
już korygują prognozy zysku (i strat). Giełda moim zdaniem nie zdyskontowała
jeszcze tego do końca, a ostatnie korekcyjne odbicie jest jedynie wynikiem
emocji jakie rządzą teraz rynkiem. Straty tysięcy firm już były i żadne
ataki na Afganistan tego nie zmienią. Podsumowując powiem krótko ? w USA
spadki się jeszcze nie skończyły. Bardzo dobra sytuacja techniczna, oraz gra
pod kolejną obniżkę stóp (wtorek ? na pewno 25 pkt ? 60 że 50 pkt) powinna
jeszcze utrzymać rynek przez parę dni. Ale potem niestety trzeba będzie
wrócić do dalszej bessy, która urealni wycenę wielu spółek. Nie wierzę by
można było utrzymać indeksy na tak wysokim poziomie przez najbliższe
miesiące... a będą to ciężkie miesiące. To że nie widzieliśmy indeksów na
tym poziomie od lat, nie znaczy, że nie mogą spaść niżej (wielu inwestorom
ciężko to sobie wyobrazić) Wszyscy myślą, że jest tanio. A czy tanio było 3
miesiące temu ? W opinii wielu analityków był już dołek. Mimo to ostatni
kwartał był najgorszym dla Dow Jones i drugim najgorszym dla Nasdaq. Z
Nasdaq 100 wzrosły tylko 3 spółki, a z giełdy wyparowało ponad bilion
dolarów. Zawsze może być gorzej i moim zdaniem właśnie tak będzie
(niezależnie czy spadki będą z powodu złych wyników czy kolejnych ataków
terrorystycznych).
Jaki to będzie miało wpływ na nasz rynek ? Trudno sobie wyobrazić by po raz
kolejny ignorowane były spadki na światowych giełdach. Nie ma na naszym
podwórku żadnego powodu by oderwać się od światowych trendów i ruszyć do
hossy. Nie jesteśmy krajem, który opiera się światowym kryzysom. Zanim cały
świat zaczął popadać w recesję, kryzys już do nas dawno zajrzał. Giełda
sprawę problemów budżetowych ostatnio trochę ignorowała. Inwestorzy żyli
nadzieją, że po wyborach SLD zdobędzie większość i przeprowadzi niezbędne
reformy. Niezbędne podkreślam. Przy obecnym kształcie parlamentu wydaje się
to wręcz niemożliwe. A z pewnością niemożliwe jest przeprowadzenie tego
szybko i bez zbytniego rozgłosu (odstraszania zagranicznych inwestorów). O
wprowadzeniu w życie ?planu Belki? można chyba zapomnieć. Ogromna dziura w
budżecie wymaga takich samych ogromnych cięć. Zarówno cięć dla najbogatszych
jak i niestety tych biedniejszych ? tych jest po prostu zdecydowanie
najwięcej. Niezależnie od kształtu nowego Rządu, wszelkie populistyczne
partie będą chciały stanąć w obronielskiej tradycji obsadzania państwowych stanowisk np. KGHM PKN
partyjnymi kolegami. Myślę, że Samoobrona też byłaby w takim układzie chętna
na jakieś stanowiska (oczywiście pod pretekstem kontrolowania uczciwości). Z
całym szacunkiem dla ludzi z tego ugrupowania, nie widzę na razie kandydatów
do rad nadzorczych ;-). Tak więc problemy polityczne ciągnąc się będą za
giełdą chyba przez długie miesiące. Podobnie zresztą jak sprawa ataku
terrorystycznego. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że ostatnie wydarzenia i
problemy światowych gospodarek z pewnością odbiją się na inwestycjach
zachodnich koncernów w naszym kraju. Mówię tutaj zarówno o prywatyzowanych
firmach (np. PZU, PKN) jak i nowych inwestycjach, które bardzo często
ratowały nasze przedsiębiorstwa przed bankructwem, lub poprawiały ich
konkurencyjność. To wszystko także pomagało budżetowi. Teraz może tego
zabraknąć. Jak podaje Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych w obecnym
roku napłynie do nas około 6 mld dolarów. W ubiegłym było to 10 mld.
Wystarczy spojrzeć kto jest największym inwestorem w naszym kraju, a jasnym
będzie, że z nowymi inwestycjami będą kłopoty. Pierwsi są Francuzi, a drudzy
Amerykanie. Problemy amerykańskich inwestorów są wiadome i najpierw będą
ratowali swoje firmy, zamiast rozszerzać ich działalność. Jeśli zaś chodzi o
Francję to spowolnienie gospodarcze wchodzi tam coraz większymi krokami i
prognozy wzrostu obniżane są chyba każdego miesiąca. Do tego dochodzi duży
spadek zaufania wśród konsumentów i przedsiębiorców oraz wzrost bezrobocia.
Może zbyt daleko odchodzę od naszego rynku, ale w gospodarce wszystko składa
się z poszczególnych małych elementów, które dopiero układają się w jakąś
całość. Którego kawałka tego puzzla nie dotknąć to jest źle. W dłuższym
terminie nie można więc mówić o żadnych wzrostach. Dopóki na Świecie nie
zapanuje spokój, a nasze polityczne podwórko przestanie być tematem na
pierwsze strony gazet, najlepsze co nas może spotkać to marazm, w który od
czasu do czasu wkroczy większy fundusz robiąc kolejny ząbek. Ząbek ... a nie
hossę. Ta kiedyś nadejdzie, ale sądzę, że już z nieco niższych poziomów.
To jednak dość długoterminowe spojrzenie, bo skoro w tym tygodniu rynek
ignorował złe wiadomości, równie dobrze może to zrobić w przyszłym. W długim
terminie pozostaje niedźwiedziem, ale jeśli chodzi o nadchodzący tydzień to
nie jest wcale tak źle. Tutaj zamiast zasad ekonomii najlepiej sprawdzają
się zasady Analizy Technicznej. Zobaczmy więc na wykresy. Z góry powiem, że
sytuacja jest dużo lepsza niż w gospodarce. Bardzo duże wyprzedanie
wskaźników pozwala mieć nadzieję, że korekta przedłuży się też na ten
tydzień i pozwoli zranionym byczkom leczyć rany. Zobaczmy na wykres
Kontraktow.gif oraz Indeksu.gif Na obu wykresach przebiliśmy najszybsze
linie trendu i jest nadzieja na testowanie na kontraktach poziomu 1050
(indeks 1055). Patrząc na nieco bardziej szczegółowy wykres intraday widać
jeszcze jedną barierę do pokonania. Na Kontraktach.gif jest to 1026 a na
... ... .. ... Indeksie.gif 1030. Korekta do poziomu 1050 nie będzie dla
mnie wielkim zaskoczeniem. Zaskoczeniem natomiast byłoby przebicie tego
poziomu i dalsze wzrosty. Przejście tych poziomów na przykład przy okazji
schwytania Bin Ladena, wykorzystałbym do otwierania krótkich pozycji. Teraz
mimo mojego niedźwiedziego nastawienia nie sądzę by krótkie były dobrym
pomysłem. Straszą mnie trochę wykresy indeksu i wyprzedane wskaźniki. Na
miesięcznym wykresie Wig20, indeks wykonał prawie cały prognozowany spadek i
zatrzymał się na dość silnym (psychologicznie) wsparciu. Wykres1.gif Na
Tygodniowym.gif wprawdzie indeks naruszył dolną krawędź kanału, ale wsparcie
powszachęca do kupna, choć tutaj wartość
wskaźnika jest dość wysoka co sygnał kupna osłabia. Price.gif ROC od
środy kupno. To wszystko wskaźniki krótkoterminowe, na których sytuacja może
zmienić się w ciągu paru dni. Obecnie pokazują jednak spore wyprzedanie
rynku i dają możliwość korekty spadku. Jeśli spojrzeć na wskaźniki
średnioterminowe, to tutaj prawie wszędzie obowiązują sygnały sprzedaży,
choć powoli ich tendencja spadkowa zaczyna słabnąć i do sygnałów kupna coraz
bliżej. MACD.gif już zaczyna rosnąć. Trix.gif wchodzi do strefy
wyprzedania i za parę sesji odwróci tendencję spadkową a RSI.gif już
tradycyjnie daje sygnały kupna ? do tej pory błędne. Reasumując ? na
szybkich wskaźnikach mamy duże wyprzedanie, na średnioterminowych dalej
obowiązują sygnały sprzedaży, ale do ich odwrócenia niewiele już brakuje. Na
wielu wskaźnikach widać też pozytywne dywergencje. Wykresy uznać można za
optymistyczne i gdyby giełda chodziła tylko według sygnałów AT to przez
najbliższe dwa tygodnie moglibyśmy zobaczyć lekkie wzrosty. AT jednak kursów
nie ustala. Kursy ustalają inwestorzy, którzy zdając sobie sprawę z zagrożeń
mogą nie być zbyt chętni do lokowania oszczędności w akcje. Problemem
(krótkich) są jednak fundusze, które przy każdym dopływie gotówki z ZUS?u
(ostatni tydzień ponad 700 mln) automatem kupują akcje. Tracą już od półtora
roku, ale twardo trzymają się zasady uśredniania. Akcje to nie kontrakty i
?Oni? wychodzą z założenia, że w ten sposób zbankrutować nie można, a co
będzie gdy się hossę przegapi ? :-) Nikt z nich nie zauważył, że jest bessa,
ale to tylko szczegół. Tak więc jeśli pieniądze z ZUS będą regularnie
spływać do OFE to z pewnością wypowiedzą ?krótkim? dżihad. Przy okazji warto
też wspomnieć, że w założeniach budżetu na następny rok spłata zaległych
składek do OFE nie jest przewidziana. O projekcie budżetu nie piszę, bo
wiadomo, że ulegnie sporym zmianom, zresztą znów musiałbym narzekać np. na
podatek importowy. Na koniec wykresów warto też spojrzeć na rynki
zagraniczne. Dow.gif ma miejsce do 9400 pkt ... ... ... ..Nasdaq.gif
do 1630 pkt, a Dax.gif nie powinien przekroczyć 4800 pkt. Piszę tylko o
oporach, bo jeśli powrócą spadki to wsparcia pękać będą jak zapałki.
Wymienione wartości uznaję za poziomy, których indeksy nie powinny
przekroczyć. Jeśli będzie inaczej, to wskazywałoby to na bardzo dużą
determinację inwestorów i z rynkiem walczyć nie można. Jednak do czasu
pokonania tych wartości, średnioterminowa pozycja to pozycja krótka. Jeśli
zaś chodzi o krótki termin to obecnie mam neutralne nastawienie (bycze z
powodu AT, niedźwiedzie z powodu AF). Chciałbym zobaczyć w nadchodzącym
tygodniu wzrosty, które doprowadziłyby indeksy zachodnie do wspomnianych
wartości, a nasze kontrakty w okolice 1100 pkt i wtedy z czystym sumieniem
polecałbym krótkie. W tej chwili rynek nasz jest nieco za bardzo wyprzedany,
by ryzykować takie inwestycje. Silnym sygnałem sprzedaży będzie zejście
kontraktów poniżej 985 pkt.
Marek.Pryzmont parkietmedia.pl